Tydzień temu wracałam z bratem do domu z przyjęcia siostrzenicy, dzięki czemu dowiedziałam się w jaki sposób ruszyć ze swoim opowiadaniem do tomiku z Szadym. Dodatkowo wyjawił mi szczegóły, które popsuły moją książkę. I co teraz?
Na wstępie zaznaczę, że nie polecam prowadzić researchu do książki prowadząc samochód. Po pierwsze jesteście mocno rozkojarzeni przy intensywnym ruchu na drodze, po drugie nie możecie zanotować ważnych informacji, przez co część ucieka w eter. Sama omal nie wjechałam mojemu ojcu w tyłek na światłach w Wejherowie. Na moje szczęście wyhamowałam na styk 😊.
Nie polecam także prowadzenia researchu wyłącznie z internetu, albo po napisaniu pierwszej wersji manuskryptu. Faktycznie, każdy pracuje jak mu wygodniej, ale uwierzcie mi, że w ten sposób będziecie mieli więcej do nadrabiania. Ja w tym momencie muszę przerobić powieść od środka.
Bezpłatne informacje w internecie są bardzo często ogólne. Jasne, może się trafić dobre źródło, ale w moim przypadku tak się niestety nie stało. Dopiero po wnikliwej i długiej rozmowie z bratem poznałam pracę w policji w moim regionie. Okazało się też, że gdybym pisała wyłącznie na faktach to moja książka urwałaby się w połowie, albo nie miałaby prawa bytu. Niestety, w tym przypadku muszę nagiąć zasady.
Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Żałuję, że (na razie) nie mogę być pisarzem, który pracuje z policją w terenie, ale z drugiej strony, jak znajdziecie konkretne źródło to możecie z niego czerpać w nieskończoność. Sama mam dostęp i do technika kryminalistyki i do policjantów z wydziału kryminalnego. Gdybym się postarała miałabym też informacje z prewencji i innych działów – wszystko zależy od naszej inwencji twórczej.
Moje przemyślenia (na dzisiaj) są takie, żeby przed większym projektem skorzystać nie tylko z internetu (fakt – zawsze możecie mieć pytania w odniesieniu do przeczytanych informacji i to może stworzyć ciekawe ścieżki w powieści), ale także z ludzi. Oni wiedzą najlepiej, jak to jest w ich zawodach. I możecie powiedzieć, że się wymądrzam, bo mój brat jest w policji, więc mi łatwiej, ale przez rok informacje zdobywałam bez jego pomocy. Miałam taki czas w życiu, że nie przyznawałam się do pisania, a to sprawiło, że musiałam szukać źródeł spoza kręgu rodziny.
Oczywiście muszę zaznaczyć, że informacje, które podaje mi brat są ogólne, dotyczą prawa, zwyczajów w policji, a nie konkretnych spraw. Cwaniak unika szczegółów. Pewnie wie, jak to jest mieć w rodzinie aspirującego pisarza. Wszystko, co nam się powie może zostać wykorzystane w książkach, lub opowiadaniach.
I tak, najłatwiej jest pracować z krótkimi formami. Najpierw napisać, a później je redagować przy pomocy bet, albo informatorów. Nie mówię, że musicie przed pisaniem przeprowadzać dogłębny research, bo są i pisarze, którzy radzą sobie bez tego. Zaznaczają momenty, w których potrzebują wiedzy merytorycznej i później do tego wracają. Każdy musi odnaleźć swoje tempo i sposób pracy.
Moje doświadczenia doprowadziły mnie do momentu, gdzie muszę przerabiać połowę książki, bo istotna informacja, jakiej zignorować nie mogę, sprawiła, że moja opowieść stała się mało wiarygodna. A w kryminale nie ma miejsca na powątpiewanie. Co innego, gdybyśmy rozmawiali o fantastyce. Tam czasem można zaszaleć.
To tyle.
Morał płynie z tego taki, że przed pisaniem kolosów dowiedźcie się wszystkiego czego musicie, aby później nie tracić dodatkowego czasu na intensywną redakcję.
Dobra, idę teraz kombinować, jak to zmienić, żeby za dużo się nie narobić i wyjść z tego z twarzą.
Do następnego!




Oj, ciężkie jest życie pisarza 😉
Coś mi się wydaje, że łatwiej pisać fantastykę:)