Dzień, który odmienił moje twórcze życie.

W zeszłym roku, dokład­nie w grud­niu, szy­ko­wa­łam się do wysył­ki mojej debiu­tanc­kiej książ­ki. Myśla­łam, że sko­ro ją napi­sa­łam, to war­to coś z tym zro­bić. Nie zasta­na­wia­łam się dłu­go, przy­go­to­wa­łam wyma­ga­ne pli­ki i byłam goto­wa zasy­pać wydaw­ców. Na szczę­ście wci­snę­łam hamu­lec. Dla­cze­go?

 

Moje myśle­nie zmie­ni­ło się, gdy (nie­chcą­cy) pozna­łam Kata­rzy­nę Mlek. Była pierw­szą oso­bą z „pisar­skie­go śro­do­wi­ska”, któ­ra wpły­nę­ła pozy­tyw­nie na mój roz­wój. Spra­wi­ła, że zain­we­sto­wa­łam w debiut wię­cej cza­su i ener­gii. Nie ma nic lep­sze­go, jak spo­tkać w życiu oso­bę, któ­ra w nas uwie­rzy i stwier­dzi, że war­to dać nam szan­sę.

 

Kasię pozna­łam przez FB, wymie­nia­ły­śmy spo­ra­dycz­nie wia­do­mo­ści, aż pew­ne­go dnia zapro­po­no­wa­ła wysła­nie jej mojej książ­ki. Od razu pomy­śla­łam: SIA­RA! Bo gdzie taka ja, będę wysy­łać swo­je bazgro­ły i zawra­cać gło­wę kobie­cie, któ­ra sta­ra się pod­bić świat? Zała­do­wa­nie pli­ku i wci­śnię­cie kla­wi­sza „wyślij” było dla mnie (wte­dy) naj­trud­niej­szym doświad­cze­niem. Rów­na­ło się z naci­śnię­ciem przy­ci­sku, któ­ry miał­by wysa­dzić poło­wę mia­sta…

 

O ile dobrze pamię­tam wysła­nie do Kasi tek­stu zabra­ło mi oko­ło dwóch dni. Wszyst­ko przez strach. Bałam się, że zosta­nę zrów­na­na z zie­mią i tyle z mojej zaba­wy w pisa­rza będzie.

Po licz­nych wąt­pli­wo­ściach, oraz wewnętrz­nej wal­ce – WYSŁA­ŁAM. Powie­dzia­łam sobie, że nawet gdy­by Kasia wbi­ła­by mnie w tę zie­mię, to po cza­sie wyj­dę na powierzch­nie sil­niej­sza.

 

Ale sta­ło się coś inne­go. Kasia dała mi naj­lep­szy pre­zent, jaki od życia mogłam otrzy­mać – moż­li­wość roz­wo­ju. Pole­ci­ła mi Boże­nę Maza­lik w roli redak­tor­ki. Jestem pew­na, że gdy­by nie pomoc tych dwóch kobiet, któ­re zna­ją świat lite­ra­tu­ry lepiej ode mnie, nigdy nie odwa­ży­ła­bym się wychy­lić nosa z „szu­fla­dy”. Nie odwa­ży­ła­bym się gło­śno powie­dzieć, że piszę książ­kę. Nie dowie­dzia­ła­bym się ile sił, cier­pli­wo­ści i talen­tu we mnie drze­mie.

 

Tam­te­go dnia uwie­rzy­łam, że ryzy­ko się opła­ca. A cięż­ka pra­ca nad naszym marze­niem spra­wia, że przy­cią­ga­my do sie­bie ludzi nam podob­nych. Sie­dze­nie i zasta­na­wia­nie się w niczym nam nie pomo­że. Trze­ba wal­czyć.

 

Co chcę wam prze­ka­zać tym krót­kim wpi­sem?

War­to podej­mo­wać ryzy­kow­ne dzia­ła­nia, poko­ny­wać strach przed nie­zna­nym i wie­rzyć, że jeden dzień, lub jed­na chwi­la może odmie­nić wasze życie. BO MOŻE. Cza­sa­mi wystar­czy jed­na oso­ba, albo jeden przy­pa­dek i nagle zro­zu­mie­cie, że wasze życie ma więk­szy sens.

 

Dro­ga do Kasi Mlek:

www.katamlek.pl

Dzień, któ­ry odmie­nił moje twór­cze życie.
Tagged on:                     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *