Sztuka mówienia o sobie – Dpp #9

Sztuka mówienia o sobie

Sztu­ka mówie­nia o sobie nie jest łatwa, trze­ba mieć odwa­gę by opo­wia­dać: szcze­rze, otwar­cie, bez skrę­po­wa­nia. Myślisz inaczej?

 

Zawie­rasz w sobie cie­ka­wą (i to nie jed­ną!) histo­rię. Możesz kogoś zain­spi­ro­wać – bez wzglę­du na to jakie masz w życiu osią­gnię­cia – do zmia­ny try­bu życia. Możesz być nie­świa­do­ma jak jed­na roz­mo­wa może odmie­nić two­je lub cudze życie. Jak jeden arty­kuł prze­czy­ta­ny na blo­gu może wpły­nąć na two­je myślenie.

 

Jaka jest prawda?

Uni­kam tema­tów o sobie, bo uwa­żam sie­bie za zwy­czaj­ną, nud­ną oso­bę. Taka praw­da. Nie mam nic do zaofe­ro­wa­nia, jesz­cze nic kon­kret­ne­go nie osią­gnę­łam i co naj­waż­niej­sze… nie lubię stać w świe­tle reflek­to­rów. Oczy­wi­ście, nie jestem nie­śmia­ła. Dale­ko mi do nie­śmia­ło­ści. Oso­by, któ­re mnie zna­ją mogą pomy­śleć, że wypi­su­je bzdu­ry, bo prze­cież prze­waż­nie sto­ję w takim „świe­tle reflek­to­rów”. No cóż, jestem gło­śna. To mój głów­ny pro­blem, nad któ­rym sta­ram się pra­co­wać, choć nie uwa­żam go za wadę. Tak, wiem, że w cza­sach szkol­nych nie byłam z tego powo­du za bar­dzo lubia­na przez oso­by z zewnątrz (przy­naj­mniej po latach takie docho­dzą mnie słu­chy), ale nigdy się tym nie przej­mo­wa­łam. Nie obcho­dzi­ło mnie zda­nie innych.

 

Może zacie­ka­wi cie­bie poprzed­nia część: Dpp #8 – Zdy­stan­suj się, do diabła!

W sumie dalej mnie nie obchodzi…

I nie cho­dzi o to, że spe­cjal­nie robię komuś na złość. Bo wca­le nie w tym rzecz. Bar­dziej cho­dzi o to, że robię to, co przy­no­si mi radość. Jeśli mam ocho­tę sta­nąć na kra­wę­dzi kli­fu i się wydrzeć – robię to! Swo­ją dro­gą to bar­dzo wyzwa­la­ją­ce uczu­cie, pole­cam. Jeśli zna­jo­my opo­wia­da mi śmiesz­ną histo­rię i ona napraw­dę mnie bawi: nie boję się śmiać naj­gło­śniej. I tak, cza­sa­mi w pra­cy mi się za to obe­rwa­ło, ale prze­waż­nie od ludzi, któ­rzy cze­pia­ją się wszyst­kie­go, byle­by się czepiać.

 

Być może jestem dziw­na, bo wiem, że jeśli chcia­ła­bym być kie­dyś zna­nym pisa­rzem powin­nam się otwo­rzyć. Pozwo­lić się poznać. Nie­ste­ty jesz­cze tego nie umiem i nie ma to nic wspól­ne­go ze wsty­dem. Naj­le­piej czu­ję się w sko­rup­ce, przy wor­dzie, na spa­ce­rze w dzi­czy, lub w łóż­ku z serialem.

 

Oczy­wi­ście, gdy ktoś nie­zna­jo­my do mnie napi­sze bar­dzo chęt­nie odpo­wia­dam. Tobie, moje­mu czy­tel­ni­ko­wi. Na róż­ne tema­ty, naj­czę­ściej doty­czą­cych cie­bie. Opo­wia­dasz mi o swo­ich roz­ter­kach, o kolej­nych wyzwa­niach, o marze­niach. I to jest faj­ne. Chcia­ła­bym zor­ga­ni­zo­wać spo­tka­nia autor­skie, choć na razie wciąż sytu­acja w kra­ju nie jest sta­bil­na, a z moim pisa­niem bywa róż­nie… Na razie utknę­łam w czar­nej dziu­rze. Powo­li dostrze­gam świa­tło, ale na dzień dzi­siej­szy są to prze­bły­ski, coś na wymiar sygna­łu S.O.S.

 

Do czego zmierzam?

Jeśli marzysz o byciu pisar­ką, o sła­wie, o wyda­wa­niu ksią­żek i spo­tka­niach autor­skich – opa­nuj sztu­kę mówie­nia o sobie. Z odwa­gą. Z pew­no­ścią sie­bie. Ze zna­jo­mo­ścią wła­snej war­to­ści. Roz­ma­wiaj z ludź­mi, zdo­by­waj czy­tel­ni­ków. Nie siedź w cie­niu. Jeśli myślisz, że po wyda­niu książ­ki wszyst­ko magicz­nie się zmie­ni, to się mylisz. Nie zmie­ni się. Nadal będziesz sobą, a skok na głę­bo­ką wodę może cie­bie przerosnąć.

 

Jak już docho­dzi do wyda­nia książ­ki jest bar­dzo wie­le czyn­no­ści do ogar­nię­cia. Gra­fi­ki, tek­sty, kam­pa­nie rekla­mo­we, współ­pra­ca z patro­na­mi, czy wydaw­cą itd. Nie masz cza­su na myśle­nie o sobie i nawią­zy­wa­nie wię­zi z czy­tel­ni­ka­mi. Może dojść do tego (jak w moim przy­pad­ku), że będziesz się krę­po­wać mówić o sobie i swo­jej książ­ce. Każ­de pyta­nie będzie wpro­wa­dzać cię w kon­ster­na­cje i wyco­fy­wać ze świa­tła reflektorów.

 

Czyżby sztuka mówienia o sobie była taka trudna…?

Praw­da jest taka, że jak już wydasz książ­kę powin­naś być z sie­bie nie­sa­mo­wi­cie dum­na. Nie waż­ne jakim spo­so­bem to osią­gnę­łaś! Doko­na­łaś tego! Godzi­ny spę­dzo­ne nad tek­stem zamie­ni­ły się w papier! Chwal się tym, roz­ma­wiaj o tym, nie uni­kaj ludzi. Mów o sobie, to jest trud­ne, ale tyl­ko na począt­ku. Zacznij mały­mi kro­ka­mi. Przy­go­tuj się na to, bo pra­ca pisa­rza to nie tyl­ko pisa­nie. W dużej czę­ści jest nią rów­nież roz­mo­wa, nie tyl­ko o tym, co piszesz.

Jeśli wiesz o czym mówię – zacznij nad sobą pra­co­wać. Szko­da, żeby napi­sa­na przez cie­bie książ­ka zosta­ła zapomniana.

 

Zanim zamkniesz stro­nę prze­czy­taj też coś o boha­te­rach: dpp #7 – Ucie­ka­ją­ce postaci.

Do następ­ne­go!!!

Sztu­ka mówie­nia o sobie – Dpp #9

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *