Piszę stosunkowo krótko w porównaniu z moimi znajomymi po piórze. Trenuję pisanie regularnie, wzmacniając swój warsztat o nowe doświadczenia. Czy udało mi się wybrać swoją drogę? Czy wiem już jakim typem pisarza jestem?
No wiecie, doświadczony pisarz to ktoś taki, co ma na swoim koncie kilkanaście wydanych książek, a z literaturą żyje na pan brat od dwudziestu lat, lub więcej. Ciężko jest powiedzieć, że jest się pisarzem z krwi i kości, gdy ledwie odrasta się od ziemi. Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Ostatnio wspominałam, że mam spore problemy z opisywaniem emocji. Lubię akcje, czystą, szaloną, ale spójną i konkretną. Nienawidzę rozpisywać się o miłości, o smutku, lub gniewie. Wolę to pokazać. Ktoś się zdenerwował, więc zrobi dziurę w ścianie, lub rzuci telefonem w szybę. Inny bohater się zasmucił, więc niknie w oczach, lub płacze w samotności.
Przeczytaj także: DPP#3: Urodzinowa chandra.
Myśli bohatera?
Jakiś czas temu jedna z bliskich mi pisarek, Ewa Dudziec, skomentowała moje opowiadanie właśnie w ten sposób, że brakuje jej myśli bohatera. Brakuje jej Szadego. Faktycznie po przeanalizowaniu mojego tekstu doszłam do wniosku, że tego może być mało. Chociaż nie widzę i nie czuję potrzeby przekazywać jego myśli w opowiadaniach, to zdecydowałam wzmocnić Szadego w książce. Teraz tam gdzie mogę upycham choćby zdanie, żeby dopełnić bohatera.
Tylko wiecie, ja jestem typem kobiety lubującej się w akcji. Nienawidzę siedzieć i na coś czekać. Wolę działać, co niekoniecznie zawsze wychodzi mi na dobre, bo działam impulsywnie. Pewnie dlatego moje historie buduję na podobnym schemacie – jest akcja, reakcja, akcja, reakcja – KONSEKWENCJE. Nie analizuję wszystkiego, moje postacie też często nie rozmyślają.
Taką mam filozofię życia. Im więcej się myśli, tym rzadziej się działa. Człowiek osiada na laurach i nie potrafi się zdecydować. Wątpi. Zostaje sam na sam z czarnymi scenariuszami.
Wnioski?
Ale! Wdałam się w głębszą analizę własnego ja i doszłam do wniosku, że bywają sytuacje, w których nie działam, lub po prostu uciekam. Wycofuję się, bo brakuje mi odwagi. Akurat w życiu prywatnym zmagam się z taką sprawą, w której ciężko mi zdecydować, co mam robić.
I właściwie postaram się na tym bazować w swoich tekstach.
Mój cel: Podkreślić emocje i myśli bohaterów.
Przeczytaj także: DPP#4: Kiedy autor robi krok wstecz.
Mam szczęście, że poznałam Monikę Syminowicz, i ta kobieta konsekwentnie ryje mi beret za szorstkie akapity. Podczas poprawek najczęściej zaznacza urywki, w których muszę popracować nad emocjami, bo ich tam nie ma, lub są znikome. Za to jestem jej wdzięczna.
Podsumowanie?
Podsumowując mój wywód, jestem pisarzem akcji, który uczy się konfrontować z emocjami. Na pewno nie napiszę romansidła, ale może uda mi się stworzyć powieść z porządnym tłem miłosnym, który rozłoży na łopatki.
No cóż, trzymajcie za mnie kciuki.
Do następnego!



