Udało mi się zakończyć pierwszą wersję powieści kryminalnej z udziałem Marcina Szadurskiego w roli głównej. Poza tym wprowadziłam pierwsze poprawki w niewykorzystanym fragmencie „Arystokratów Magii”, o którym wspomniałam we wcześniejszym wpisie. Niedługo tekst zostanie opublikowany na łamach strony.
Tak, więc z okazji zakończenia pierwszej wersji Pihona postanowiłam zdradzić wam kilka słów na jej temat. Bo przecież sam tytuł nic nie wnosi, prawda? Oczywiście ten tytuł jest roboczy (od nazwy firmy, w której rozgrywa się akcja), a treść ulegnie wielokrotnym modyfikacjom, więc to zaledwie wstęp. Na szczęście główna koncepcja zostanie taka sama. Kilka słów o tej powieści to też nie treść, którą umieściłabym na tylnej okładce książki. Traktuję to jako wprawkę przed prawdziwymi zawodami.
Zacznijmy…
„Marcin Szadurski, trzydziesto-jednoletni sierżant sztabowy z jednostki kryminalnej KPP w Pucku, otrzymuje przydział do tajemniczej sprawy. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że w jednej z największych w Europie, francuskich firm produkujących mrożoną żywność natknięto się na kałużę krwi. Zbyt wielką, aby ranna osoba mogła to przetrwać. Szadurski wraz ze swoim partnerem, Błońskim, poszukuje ciała. W trakcie tych poszukiwań na jego drodze staje wiele przeszkód, bo nie tylko musi ustalić okoliczności sprawy, gdy wokół wszyscy milczą oraz nagrania z monitoringu znikają, ale także zostaje zmuszony do stawienia czoła polityce firmy i jej francuskim adwokatom.
Sprawa pozornie nabiera tempa, gdy ofiara zostaje znaleziona, a główna podejrzana popełnia samobójstwo. Wszystkie znalezione dowody prowadzą do samobójczyni, więc naczelnik wydziału kryminalnego wraz z prokuraturą uznają sprawę za zamkniętą. Szadurski występuje przeciwko swoim i otwiera nielegalne śledztwo, w wyniku czego dokopuje się do niewiarygodnych szczegółów, a jego kariera staje na włosku.
Czy jego przeczucie się myli i prawdziwego mordercę spotkała sprawiedliwość?
Pihon opowiada o śmierci, zdradach, rodzinie, świecie biznesu i pracy policji w terenie. Skupia się na prawdzie, którą rzadko można spotkać na stronach polskich książek kryminalnych.”
Dobra, to moja pierwsza wersja szybkiego streszczenia dla was, która niekoniecznie nadaje się na blurb.
Zaznaczam, że powieść jest fikcyjna. Część ludzi wie, że pracuję w dużej firmie i nie ma to nic wspólnego z napisaną przeze mnie historią. Ludzie, miejsca i okoliczności są wytworem mojej wyobraźni i odbiegają od rzeczywistości.
No to do następnego wpisu!
Mam nadzieję, że do pierwszego, niewykorzystanego fragmentu „Arystokratów Magii”.
Zdjęcia pochodzą ze strony: pixabay.com



