Pihon! Uchylam rąbka tajemnicy!

Uda­ło mi się zakoń­czyć pierw­szą wer­sję powie­ści kry­mi­nal­nej z udzia­łem Mar­ci­na Sza­dur­skie­go w roli głów­nej. Poza tym wpro­wa­dzi­łam pierw­sze popraw­ki w nie­wy­ko­rzy­sta­nym frag­men­cie „Ary­sto­kra­tów Magii”, o któ­rym wspo­mnia­łam we wcze­śniej­szym wpi­sie. Nie­dłu­go tekst zosta­nie opu­bli­ko­wa­ny na łamach strony.

 

Tak, więc z oka­zji zakoń­cze­nia pierw­szej wer­sji Piho­na posta­no­wi­łam zdra­dzić wam kil­ka słów na jej temat. Bo prze­cież sam tytuł nic nie wno­si, praw­da? Oczy­wi­ście ten tytuł jest robo­czy (od nazwy fir­my, w któ­rej roz­gry­wa się akcja), a treść ule­gnie wie­lo­krot­nym mody­fi­ka­cjom, więc to zale­d­wie wstęp. Na szczę­ście głów­na kon­cep­cja zosta­nie taka sama. Kil­ka słów o tej powie­ści to też nie treść, któ­rą umie­ści­ła­bym na tyl­nej okład­ce książ­ki. Trak­tu­ję to jako wpraw­kę przed praw­dzi­wy­mi zawodami.

Zacznij­my…

Mar­cin Sza­dur­ski, trzy­dzie­sto-jed­no­let­ni sier­żant szta­bo­wy z jed­nost­ki kry­mi­nal­nej KPP w Puc­ku, otrzy­mu­je przy­dział do tajem­ni­czej spra­wy. Po przy­jeź­dzie na miej­sce oka­zu­je się, że w jed­nej z naj­więk­szych w Euro­pie, fran­cu­skich firm pro­du­ku­ją­cych mro­żo­ną żyw­ność natknię­to się na kału­żę krwi. Zbyt wiel­ką, aby ran­na oso­ba mogła to prze­trwać. Sza­dur­ski wraz ze swo­im part­ne­rem, Błoń­skim, poszu­ku­je cia­ła. W trak­cie tych poszu­ki­wań na jego dro­dze sta­je wie­le prze­szkód, bo nie tyl­ko musi usta­lić oko­licz­no­ści spra­wy, gdy wokół wszy­scy mil­czą oraz nagra­nia z moni­to­rin­gu zni­ka­ją, ale tak­że zosta­je zmu­szo­ny do sta­wie­nia czo­ła poli­ty­ce fir­my i jej fran­cu­skim adwokatom.

Spra­wa pozor­nie nabie­ra tem­pa, gdy ofia­ra zosta­je zna­le­zio­na, a głów­na podej­rza­na popeł­nia samo­bój­stwo. Wszyst­kie zna­le­zio­ne dowo­dy pro­wa­dzą do samo­bój­czy­ni, więc naczel­nik wydzia­łu kry­mi­nal­ne­go wraz z pro­ku­ra­tu­rą uzna­ją spra­wę za zamknię­tą. Sza­dur­ski wystę­pu­je prze­ciw­ko swo­im i otwie­ra nie­le­gal­ne śledz­two, w wyni­ku cze­go doko­pu­je się do nie­wia­ry­god­nych szcze­gó­łów, a jego karie­ra sta­je na włosku.

Czy jego prze­czu­cie się myli i praw­dzi­we­go mor­der­cę spo­tka­ła sprawiedliwość?

Pihon opo­wia­da o śmier­ci, zdra­dach, rodzi­nie, świe­cie biz­ne­su i pra­cy poli­cji w tere­nie. Sku­pia się na praw­dzie, któ­rą rzad­ko moż­na spo­tkać na stro­nach pol­skich ksią­żek kryminalnych.”

Dobra, to moja pierw­sza wer­sja szyb­kie­go stresz­cze­nia dla was, któ­ra nie­ko­niecz­nie nada­je się na blurb.

Zazna­czam, że powieść jest fik­cyj­na. Część ludzi wie, że pra­cu­ję w dużej fir­mie i nie ma to nic wspól­ne­go z napi­sa­ną prze­ze mnie histo­rią. Ludzie, miej­sca i oko­licz­no­ści są wytwo­rem mojej wyobraź­ni i odbie­ga­ją od rzeczywistości.

 

No to do następ­ne­go wpisu!

Mam nadzie­ję, że do pierw­sze­go, nie­wy­ko­rzy­sta­ne­go frag­men­tu „Ary­sto­kra­tów Magii”.

Zdjęcia pochodzą ze strony: pixabay.com
Pihon! Uchy­lam rąb­ka tajemnicy!
Tagged on:                                                         

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *