
Zastanawiałaś się kiedyś, czy twój tekst jest pozbawiony emocji? Gdy czytasz co napisałaś widzisz opisywane miejsce, czy dużo luk musisz uzupełniać samodzielnie?
Korzystasz ze zmysłów na co dzień, robisz to machinalnie. Czujesz zapachy, krzywisz się bądź zachwycasz. Wyczuwasz chropowatość kory, zimno zamrażalki, czy gorąco bijące z pieca. Słyszysz dźwięki, które wprawiają cię w rozdrażnienie, bądź uspakajają rytm twojego serca. Chętniej patrzysz na kwiaty, mniej na przemoc. Zajadasz ulubione danie ze smakiem, czegoś ohydnego nie byłabyś w stanie włożyć do ust. Wszystko z pozoru jest takie proste.
Skorzystaj z doświadczeń
Pamiętasz swój pierwszy pocałunek z mężczyzną, który ci się podobał? Co czułaś? Jak reagowałaś na każdy jego dotyk? Na co zwracałaś uwagę? Jak pachniał?
Gdybyś chciała opisać wspomnienie, czy zrobiłabyś to w podobny sposób….
Wyczekiwałam spotkania od siódmej rano. Kiedy wybiła dziewiętnasta byłam cała w skowronkach. Damian podszedł do mnie i pocałował mnie na powitanie. Nigdy tego nie zapomnę! Jego smaku, zapachu, dotyku. Do dzisiaj pamiętam tamten dzień, jakby to było wczoraj.
Ok. Jest jakaś informacja, wskazanie, że bohaterka nie mogła doczekać się spotkania z chłopakiem, a później… kubeł zimnej wody wylany na twarz. Czego nie mogła zapomnieć? Co wspominała? Jak pachniał? Niby widzimy, że bohaterce zależy, w końcu wyczekiwała Damiana cały dzień! Ale… co z tego?
Mój przykład korzystania ze zmysłów
Podczas opisywania istotnych dla bohaterki wydarzeń spróbuj skupić się na zmysłach, wyobrazić sobie to spotkanie i przenieść się do tamtego wydarzenia. To szczególnie pomocne, gdy piszesz romans. Bazuj na swoich doświadczeniach. Gdy ja pomyślałam o osobie, na której mi zależy powstało coś takiego:
Rozmawialiśmy o tym długo, ale nie spodziewałam się, że kiedykolwiek odważymy się na przeniesienie naszych fantazji do realnego świata. Pocierałam o siebie nerwowo kciuki, tupotałam nogą. Miałam nadzieję, że się nie spocę ze stresu i nie zepsuję tej chwili. Nie chciałabym śmierdzieć, przecież wylałam na siebie pół flakonika różanych perfum, żeby polubił ten zapach i kojarzył mu się właśnie ze mną.
Czy na cokolwiek się odważy? Bo ja nie wierzę w siebie, jestem zbyt wystraszona, żeby zrobić cokolwiek. Ale wali mi serce!
Pojawił się. Wysiadł z samochodu. W momencie, gdy nasze spojrzenia się spotkały uśmiechnął się szeroko. Poczułam znajomy ścisk w podbrzuszu. A może to te słynne motylki?
Z każdym krokiem dostrzegałam w jego oczach coraz więcej: pożądanie, radość, dozę nieśmiałości i… strach. Już się przestraszyłam, że do niczego nie dojdzie, gdy Damian jednak objął mnie prawą ręką w pasie i przyciągnął do siebie. Jego ciepła dłoń na moich plecach sprawiła, że zadrżały mi uda. Delikatnie wygięłam się w łuk i zawiesiłam ręce na jego szyi, kciukami zatopiłam się w jego włosach. Powoli zbliżałam twarz do Damiana, chciałam zapamiętać każdą sekundę tej chwili, tak, jakbym miała zaraz umrzeć. Pachniał nieziemsko, nie tak intensywnie, że aż kręciło w nosie. Nie umiem opisać tego zapachu, chociaż jeszcze długo czułam go na sobie. Zdecydowanie kojarzył mi się nie tylko z Damianem, ale również z czymś głębszym… poczuciem bezpieczeństwa i miłością. Do teraz ten zapach przyprawia mnie o przyjemne dreszcze.
Na początek pocałował mnie delikatnie, zaledwie musnął moje usta, tak bardzo nieśmiało i niewinnie, jakby chciał tym sposobem okazać nie tylko czułość, ale dodatkowo ujawnić poważniejsze zamiary. Zaraz potem, dosłownie na kilka sekund, przytknęłam nos do jego brody: mimo że mnie drapała znacznie przyspieszyła rytm mojego serca. A jeszcze przed sekundą myślałam, że mocniej nie zabije! Zamknęłam oczy. Może wyglądało, to tak jakbym była kotką, która przymila się do swojego właściciela, ale mało mnie to interesowało. Nie chciałam by się ode mnie odsunął!
Poszukałam jego ust. Szybko zrozumiał o co mi chodzi i powtórzył pocałunek. Tym razem uchylił delikatnie wargi i wysunął język. Tak bardzo wyczekiwałam tego momentu! Przyłączyłam się do niego, zatraciłam się. Wiem czym smakował! Gumą z czasów dzieciństwa, coś na miarę słynnych Turbo produkowanych w latach 90tych.
Nie zapomnę tej magii, która towarzyszyła naszemu pierwszemu pocałunkowi. Nie zapomnę jego oczu, zapachu, dotyku i smaku warg. Mieszanka tych doznań momentalnie wypełniła mnie miłością i sprawiła, że przy Damianie znacznie łatwiej się oddychało. Pierwszy raz od kilku miesięcy chciałam być nie tylko kochaną, ale także kochać.
Wyznanie!
Tak, wiem, trochę mnie poniosło! Pragnęłam pokazać mój punkt widzenia. Widzieliście tę scenę? Udało mi się chociaż trochę przybliżyć tę bliskość i intymność, która zapanowała pomiędzy bohaterami? Co prawda jest to pierwsza wersja, a więc powinna przejść redakcje, ale dzięki czerpaniu z życia i doświadczeń udało mi się ją napisać z niezwykłą lekkością. Korzystaj z doznań, emocji, historii, które masz wokół siebie, a później przelewaj je na papier. Nie spiesz się. Zamknij oczy i wyobraź sobie, co chcesz napisać.
Ważne jest, żeby skupiać się na detalach, gdy chcesz pokazać istotność danej sceny. Jeśli odpowiednio poprowadzisz zdania sprawisz, że uczucia bohaterki staną się uczuciami czytelnika. Ja czuję ten smak gumy balonowej, mogę sobie wyobrazić zapach perfum, chociaż był opisany bardziej ogólnie – celowo to zrobiłam.
Dawkowanie
Oczywiście, potrzebujesz nauczyć się pracować z wagą. W wyżej opisanej scenie chciałam ukazać jak najwięcej zmysłów, bo miłość właśnie taka jest – zmysłowa. Jeśli opisujesz sceny, ale chcesz oddać zaledwie klimat pomieszczenia, to skup się na detalach, ale nie dawaj ich zbyt wiele. Wystarczy zdanie, jedno słowo więcej i już osiągasz cel. Przecież każdy z nas potrafi sobie wyobrazić, jak pachną papierosy, podgrzany olej, wylane piwo, czy skoszona trawa. Tak samo wiemy jakie to uczucie dotknąć zimnego metalu, rozgrzanej patelni, lub kauczukowej piłki.
Co proponuję na oswojenie się ze zmysłami?
Dwa ćwiczenia…
- Zaprzyjaźnij się z każdym zmysłem po kolei. Pisz krótkie wprawki i skupiaj się wyłącznie na smaku. Opisuj co czujesz: gorzkie, mdłe, słodkie? Do tego najlepsze są sceny z jedzeniem. Wyobraź sobie, co twoja bohaterka lubi jeść, napisz w jaki sposób widzi sushi, albo hamburgera. Zrób sobie dzień lub tydzień (w zależności ile piszesz) na dany zmysł: smak, dotyk, zapach, słuch, wzrok. Jak już wszystkie przerobisz, to później je mieszaj. Ćwicz. Dużo ćwicz.
- Wyjdź na spacer, stań gdzieś na odludziu albo w zatłoczonym miejscu i obserwuj. Zapisuj co czujesz, co widzisz, co słyszysz. Łap jak najwięcej detali!
W ten sposób wyostrzysz swoje zmysły pisarza. Nie będziesz potrzebowała dużo energii na wymyślanie, używanie zmysłów stanie się intuicyjne.
Pamiętaj: jeśli pomożesz sobie, pomożesz czytelnikowi lepiej poznać twój świat.
Do następnego!!!

