Nie lubię planować. Rzadko dotrzymuję danego sobie słowa. Mam wrażenie, że jak zapisuję swoje plany to dowiaduje się o nich sam Szatan, dzięki czemu zdobywa czas na krzyżowanie mi szyków. Po prostu coś nie pozwala mi wygrać. Dzisiaj zdecydowałam, że się temu postawię i podzielę się planami na 2018 rok.
Więc jakie to plany? Zaraz… tylko pójdę zrobić Chococino.
…
Dobra! Już jestem z powrotem.
Tak więc założyłam zegarek z Batmanem, a raczej nietoperkiem z Batmana, i zaczęłam działać. Pomyślałam, że opowiem wam o swoich planach i być może to zmotywuje mnie do dotrzymywania terminów z blogowymi wpisami. Bo te z pisaniem kryminału w dużej mierze zależą od… zbyt wielu czynników, aby je wymieniać. Mimo tego powieść z Szadym regularnie obrasta w słowa.
Mam dla was przygotowane kilka, a może kilkadziesiąt wpisów na blog, niestety część z nich siedzi w notesie na biurku, a druga część w chmurze gdzieś w sieci. Czekają na lepsze dni. Niektóre z nich potrzebują sporej korekty, bo straciły ważność. Coś z tym zrobię. Na szczęście tekst to nie przeterminowane mleko w sklepie. Mam zamiar publikować teksty w każdą sobotę, co tydzień, REGULARNIE.
W innych wolnych chwilach pracuję nad opowiadaniami z sierżantem sztabowym M. Szadurskim, bo zamierzam wydać swój tomik. Co prawda pomysł na razie kiełkuje, kilka opowiadań mam zaplanowane, inne napisane, ale to dopiero pierwsze kroki do stworzenia własnej książeczki. Do tego pomysłu zainspirowała mnie koleżanka ze strony „Zamknięta w ogrodzie wyobraźni”. Nie wiem jeszcze, czy będę to sprzedawała, czy po prostu rozdam to bliskim w prezencie. Do podjęcia tej decyzji mam czas do końca roku, bo chciałabym, aby w grudniu, albo styczniu tomik już się pokazał.
Mam też chęć zacząć nagrywać dla was filmiki z moich podróży po Pomorzu z Jokerem. Jednak w tym przypadku jestem zależna od samochodu, który nieustannie nawala i pogody, która potrafi wbijać w nas ostre szpony. Ten punkt może zostać realizowany dopiero na wiosnę.
Przewijają się też pomysły na teksty o motywacji i o tym, jak przemóc się i zdobyć odwagę do robienia tego, co naprawdę się kocha – publicznie. Bez względu na to jak szybko się rozwijamy, jak wiele kontrowersji pojawiała się na ten temat i ilu mamy wrogów. Nabranie pewności siebie pomaga w rozwoju. Ale tej zdrowej pewności siebie! Nikt nie lubi ignorantów i buców.
Nie omieszkam też popracować nad stroną internetową. Planuję jej modernizacje. Na razie mam wstępną wizję, ale zamierzam ją powoli wprowadzać w życie. Połączenie bieli z fioletem bardzo mi się podoba, więc tego ruszać nie zamierzam 🙂
Czy coś jeszcze?
Na razie nie :). Dla mnie to i tak dużo.
A teraz idę pisać opowiadanie zainspirowane fotografią na Instagramie. Może kiedyś się nim podzielę, jeśli stwierdzę, że jest wystarczająco dobre. Bo codziennie powtarzam sobie, że pisarza nie określa ilość napisanych tekstów, a ich jakość. Chociaż z tym u mnie także różnie…
PS. Formę wyszukiwania fotografii na serwisach społecznościowych polecam. Pisarz przede wszystkim musi pisać. Nawet krótka wprawka przybliża do celu.
Do następnego wpisu!



No, trzymam za słowo! Będę sprawdzać co sobotę.
PS. Cieszę się, że zainspirowałam 😉