luźne

Plany… Ach, te plany!

Plany… Ach, te plany!

Nie lubię pla­no­wać. Rzad­ko dotrzy­mu­ję dane­go sobie sło­wa. Mam wra­że­nie, że jak zapi­su­ję swo­je pla­ny to dowia­du­je się o nich sam Sza­tan, dzię­ki cze­mu zdo­by­wa czas na krzy­żo­wa­nie mi szy­ków. Po pro­stu coś nie pozwa­la mi wygrać. Dzi­siaj zde­cy­do­wa­łam, że się temu posta­wię i podzie­lę się pla­na­mi na 2018 rok.

W deszczu

W deszczu

Lubię deszcz. Już za dzie­cia­ka uwiel­bia­łam szla­jać się po dwo­rze w desz­czu lub burzy. Dzi­siaj odpa­lam lap­to­pa, robię kawę z eks­pre­su, cho­ciaż w ostat­niej chwi­li decy­du­ję się zastą­pić ją kar­me­lo­wym Cho­co­ci­no, odsła­niam fira­ny i otwie­ram okno. W koń­cu jestem już star­sza. Do poko­ju wpły­wa zim­ne, ale orzeź­wia­ją­ce powie­trze. Dźwięk uderzania