plany

Plany… Ach, te plany!

Plany… Ach, te plany!

Nie lubię pla­no­wać. Rzad­ko dotrzy­mu­ję dane­go sobie sło­wa. Mam wra­że­nie, że jak zapi­su­ję swo­je pla­ny to dowia­du­je się o nich sam Sza­tan, dzię­ki cze­mu zdo­by­wa czas na krzy­żo­wa­nie mi szy­ków. Po pro­stu coś nie pozwa­la mi wygrać. Dzi­siaj zde­cy­do­wa­łam, że się temu posta­wię i podzie­lę się pla­na­mi na 2018 rok.

Zapracowanie? Jestem na tak!!!

Zapracowanie? Jestem na tak!!!

Codzien­nie obie­cu­ję sobie, że będę wię­cej pisa­ła na blog. Posta­ram się z tej stro­ny zro­bić coty­go­dnio­wy wyrzut myśli, prze­żyć, może krót­kich aneg­do­tek, rela­cji z wycie­czek. Mam pla­ny, ale w chwi­li kie­dy przy­po­mi­nam sobie o blo­gu – oka­zu­je się, że minął mie­siąc. Kolej­ny mie­siąc! Ale ja nie o tym…