
Język polski zajmuje trzecie miejsce jako najtrudniejszy język świata[1]. Sprawia problemy nie tylko przyjaciołom z zagranicy, ale także i nam. Ciężko opanować te wszystkie zasady, zwłaszcza, gdy zmieniają się błyskawicznie. Czy w związku z tym łatwo zostać pisarzem?
Przeglądałam strony, które poruszają tematy pisania książek i oferują mentoring. Wspominają one między innymi o redakcji autorskiej i poprawności językowej. W dużej mierze się z nimi zgadzam, bo nie ma nic gorszego, niż wysłanie powieści do wydawnictwa z bykami w każdym zdaniu, czy akapicie.

No, ale co zrobić jeśli jesteś dyslektykiem? Przestać pisać?
Pisarzem może zostać każdy, kto uwielbia książki, ma talent, wyobraźnie, samozaparcie i samodyscyplinę. W tych czasach nie jest to trudne. Stało się wręcz popularne. Nawet nie wyobrażałam sobie ile osób pisze, dopóki nie zagłębiłam się w ten świat. Niektórym się udaje wydać książki, u innych pozostaje to marzeniem.
I nie ma to nic wspólnego z błędami.

Tak jak napisałam wyżej bardzo ważnymi aspektami jest samozaparcie i samodyscyplina. W dużej mierze liczy się też odwaga. Nie zostaniesz pisarzem bez czytelników, a więc musisz przełamać strach i pokazywać swoje dzieła szerszemu gronu. Musisz wyjść do świata.
Znam osoby, które popełniają błędy, te najłatwiejsze, czasem dziwne. Tłumaczą się tym, że piszą z telefonu, bądź są dyslektykami. I nie przeszkadza im to w rozwoju. Kilkoro z nich wydało już książkę, inni piszą poczytne blogi, lub wydają swoje opowiadania w zbiorowych tomikach. W ich niezredagowanych tekstach piętrzą się błędy, które znikają po wstępnych pracach z profesjonalistami. Mogłabym wymienić te osoby, ale nie chcę nikomu sprawiać przykrości, bo nie o to mi chodzi.
Jeżeli wstydzisz się błędów pokazuj ten tekst bliskim osobom, komuś, kto bardziej ogarnia język od ciebie. I wcale nie musi być profesjonalistą. Często jest tak, że czytelnicy, mimo błędów, pochłaniają teksty. Liczy się fabuła, postaci, napięcie i zwroty akcji. Zaszokuj ich, a nie zauważą literówki (chyba, że to grammar nazi – na nich nie ma mocnych).

Poza tym w tej chwili o poprawność językową jest łatwiej. Sam Word oferuje autokorektę, dzięki czemu możesz uniknąć większości nieporozumień. Na to też trzeba uważać, bo łatwo się nadziać, ale i tak uznaje to za pomocne narzędzie. Jeżeli dalej nie jesteś pewien sprawdzaj w słowniku, np. PWN. Dzięki Google bardzo szybko możesz znaleźć odpowiedź – nie musisz wertować tomiszczy sterczących na regałach.
Też nie jestem ideałem. W Pihonie popełniłam błąd, którego nie poprawił Word. Podczas przepisywania z kartek do pliku napisałam rud zamiast ród. Zdarza się. Gdyby nie wyłapała tego moja beta, po czasie sama bym to zrobiła. W takich przypadkach trzeba bardziej świadomie czytać tekst, nie spieszyć się i poświęcić mu wystarczająco uwagi.
Po napisaniu tekstu możesz także, tak jak ja, skorzystać z pomocy innych pisarzy. Bądź przeprowadzić profesjonalne korekty, ekspertów oferujących fachową pomoc w internecie jest masa. Na pierwszym lepszym forum, lub grupie na Facebooku uzyskasz mnóstwo nazwisk i stron internetowych. Jeżeli nie masz pieniędzy na redakcję spróbuj się z kimś zaprzyjaźnić. Zaoferuj swoją pomoc, w zamian za pomoc drugiej osoby. Możecie z tego czerpać wzajemnie profity.

Pragnę podkreślić, że nie warto wstydzić się błędów. W tych czasach nie oznacza to biedy, jak dekady temu, gdy niewykształconych, lub niedouczonych uważano za niszę społeczną.
Teraz liczy się to kim sam jesteś i co sobą reprezentujesz. Zacznij zbierać pierwszych czytelników, publikując teksty w internecie. I się nie daj. Bo można pisać, będąc dyslektykiem. Mnóstwo osób to udowodniło. I jeszcze więcej będzie udowadniać. Jeśli mi nie wierzysz to przejrzyj strony na Facebooku, szczególnie początkujących pisarzy. Robią błędy, ale żyją. I mają się świetnie. Sam też tak możesz.
Do następnego!
[1] Według strony polityka.pl, artykuł pt. 13 najtrudniejszych języków świata.

