
W świecie pisarzy powszechny jest temat blokady pisarskiej. Autorzy mają swoje sposoby na jej zwalczenie, inni biorą ją na przeczekanie. Artykułów na ten temat znajdziecie całą masę, jednak i tak postanowiłam o tym wspomnieć…
Dlaczego?
Oglądałam filmik Marty Krajewskiej [KLIK] o blokadach pisarskich. Po jego obejrzeniu przeczytałam komentarze i znalazłam tam jeden, który mnie obruszył. Mianowicie pewien użytkownik twierdzi, że blokada pisarska bierze się z lenistwa.

Po przeczytaniu komentarza długo się zastanawiałam, co autor miał na myśli. Później dopisał, że owszem, jego też chwytają takie bolączki, ale mimo wszystko pisze i udaje mu się wygrać. Dobra, zrozumiałam przekaz.
Jednak komentarz dał mi do myślenia. Nie czuję się leniwa w chwili, gdy siadam do komputera, odpalam program tekstowy, a tam… pustka. Letnią porą z przepracowania miewałam takie momenty i po prostu nie pisałam. Dlaczego? Bo zauważyłam, że to obniża poziom mojego tekstu. Przede wszystkim piszę niedbale i na szybko, powstaje papka, do której później nie chcę wracać.
Bywało, że w ten sposób zaczynałam szorty i nic z tego nie wychodziło. Dopisywałam rozdziały w książce, które na drugi dzień usuwałam. Próbowałam stworzyć zarys akcji, albo zrealizować plan na dzisiaj, z czego potem nie umiałam tego rozszyfrować.

Czemu nie polecam pisania na siłę?
Korzystasz z pierwszych lepszych pomysłów, na czym cierpi twój tekst.
Być może twój umysł potrzebuje odpoczynku od literatury, chce rozproszenia, rozrywki, więc praca nad słowami idzie topornie.
Zanika twój styl, w wyniku czego wykrzesany tekst możesz śmiało usunąć klawiszem „delete”.
Popełniasz błędy logiczne, chcesz zapełnić puste strony, niekoniecznie przemyślanymi scenami.
Klepiesz dla samego klepania, chcesz coś sobie udowodnić i powtarzasz: jutro poprawię. Te poprawki mogą okazać się poważną stratą czasu. Ewentualnie znowu użyjesz klawisza „delete”.

Co robić, jeśli mimo blokady chcesz pisać?
(deadline się nie liczy, wtedy trzeba pracować mimo bólu mózgu)
Zajmij się luźnym, niezobowiązującym tekstem. Pisz, co przyjdzie ci na myśl, ale nie ruszaj twojej powieści – możesz ją zepsuć.
Weź kartkę, ulubiony długopis lub pióro (ważne, żeby był ulubiony!), włącz muzykę i pisz. Skup się na scenach, może gdzieś za mało podkreśliłeś tło, albo opis postaci. Przemyśl to.
Pisz w głowie! Tak naprawdę czasem wystarczy przeczekać ten stan, byleby nie pozwolić książce umrzeć. Myśl o niej, zastanawiaj się gdzie i co chciałbyś dopisać, a później zanotuj, jeśli zauważysz w tym potencjał. Ważne, żebyś nic poza luźnymi sugestiami nie robił.
Taka jest moja odpowiedź na pułapki naszego umysłu. Jestem zdania, że ta cała blokada pisarska bierze się z przemęczenia, a nie lenistwa. Człowiek odpoczywa nawet od siłowni, czy biegania. A jak wiadomo: przed maratonem warto odsapnąć, żeby zregenerować siły.
Do następnego wpisu!


Twoje sposoby na blokadę mi się podobają. Robię tak samo.
Codziennie piszę sobie coś w zeszycie. Czasem z tego czegoś korzystam.