Są ludzie, którzy mieszają i rozbijają znajomości dla satysfakcji. Pewien czas temu dałam się wmieszać w intrygę, pozwoliłam się zrobić jak dziecko. Do dziś się zastanawiam: skąd w niektórych tyle zawiści?
Lubię patrzeć na cudzy rozwój. Kibicuję każdemu, kto próbuje walczyć o swoje szczęście i jeśli mogę to mu pomagam. Nie odczuwam satysfakcji ze ściągania kogoś w dół. Nawet jeśli obracam cudze błędy w żart, chcę jedynie rozładować napięcie. Pokazać, że nie trzeba wszystkiego brać na poważnie. Nie ma ludzi idealnych i chociaż często powtarzamy, iż jesteśmy tego świadomi, nieustannie napotykam na swojej drodze ludzi, którzy za jeden błąd są gotowi się pociąć. A błędy nie powinny nas wstrzymywać, powinny nas uczyć.
Wychodzę z założenia, że trzeba dawać szanse. Tabula rasa. Bez względu na to skąd pochodzi, kim jest, był, lub może być dany człowiek. Stosuję tę zasadę do momentu zauważenia u drugiej osoby złych cech, mianowicie ściągania innych w dół i krzywdzenia kogokolwiek dla uzyskania własnych korzyści (oczywiście nie wspominam tu o mordercach, gwałcicielach, itp. – to zupełnie inna sprawa, na inny wpis!).
Ostatnio zaufałam osobie, przed którą mnie przestrzegano. Dostawałam sygnały, ale je ignorowałam. Powiedziałam sobie, że działam według własnych zasad. Nie umiem dostosowywać się do innych, nie chcę tego. Pragnę słyszeć własny głos i z nim żyć. Może ten ktoś popełnił błąd, i tym samym został skreślony bez otrzymania szansy na poprawę? Nigdy nie ma się pewności . Tym bardziej, że za łatwo skreślamy ludzi i oceniamy ich za błahostki.

Dalsze przemyślenia…
Fakt, cofam się przed ludźmi wyznającymi jedną jedyną prawdę – swoją. Życie zbyt wiele razy dało mi w kość, żebym nie wiedziała, jak bardzo jesteśmy omylni i jak wiele możemy nauczyć się od ludzi. Jednak szanuję wybory innych. Dystansuję się, ale nie oceniam i nie próbuję zmieniać cudzych przekonań. Każdy żyje jak chce, więc korzystając z tej zasady robię to samo – nie wnikam i znikam.
Nauczyłam się wykrywać ludzi dwulicowych, uważałam co mówię przy nich i nie dawałam im pożywienia. Nie zniżałam się do ich poziomu. Niestety, ostatnio moja czujność została uśpiona przez kilka wydarzeń w życiu, dość przykrych, nie tragicznych, aczkolwiek wystarczających bym pozwoliła się podejść. Wykorzystano przeciwko mnie moją słabość, a raczej osobę, do której mam słabość. To spowodowało, że lawina puściła. Rozpętało się „piekło”.
Czym to poskutkowało?
Przez trzy dni zostałam wyrzucona z prawidłowych torów. Starałam się ogarnąć ten młyn. Podjęłam kroki, z których niekoniecznie jestem dumna i właśnie dlatego od kilku dni intensywnie myślę, jak to poprawić. Momentami piszę, by wyżyć się na bohaterach, lub zrobić idealną zemstę, jakiej w życiu codziennym nie jestem w stanie zrealizować.
Bo nie chcę.
Jak napisałam wcześniej nie lubię zniżać się do takiego poziomu.
I wierzę w karmę. Albo w to, że ludzie, którzy uważają się za mądrzejszych i przebieglejszych przegrają. Zostaną pochłonięci przez nienawiść, którą pałają do innych. I nie tak, że im tego życzę. Tak po prostu dzieje się w życiu. Nie można bez limitu krzywdzić innych.

Uświadomiona staram się z tym pogodzić.
Po raz kolejny przyszło mi porzucić zbędny balast.
Są Ci, dla których warto cierpieć, i ci dla których nie ma sensu poświęcać sekundy uwagi, emocji, myśli.
A Wy? Jak sobie radzicie, gdy taki fałszywy człowiek wbija wam nóż w plecy? Robicie coś, czy tak jak ja żyjecie dalej swoim życiem i nie odwracacie się za siebie?
Ps. Zostawiam małą pomoc w rozpoznaniu dwulicowego człowieka. Akurat te cechy wyróżniają osobę, na której ostatnio się zawiodłam. Może pomogą Tobie i oszczędzisz sobie problemów???

Do następnego!!! 🙂

