Zapisałam dzisiaj dwanaście stron nowego opowiadania do tomiku o Szadurskim. Tym razem powstaje opowieść kryminalna połączona z gatunkiem horroru. Staram się w niej podtrzymać napięcie i utrzymać poziom grozy. Po krótce…
„Przy drodze rowerowej w Pucku na jednej z gałęzi znaleziono wisielca. Samobójca był przyjacielem znanej blogerki i youtuberki, która rozdmuchuje sprawę w swojej społeczności. Przy okazji oczernia pucką policje za brak kompetencji. Opowiada o spotkaniu z policjantami z wydziału kryminalnego, którzy nie potraktowali jej poważnie. To sprawia, że rusza lawina…
Internet, telewizja, gazety, portale społecznościowe – wszyscy zafiksowali na punkcie samobójstwa Piotrkowskiego i mrocznej tajemnicy tej ścieżki.
O całym zamieszaniu dowiaduje się naczelnik KPP w Pucku. Sprawa błyskotliwie trafia do Szadurskiego. Mimo niechęci zagłębia się w nią. Do późna sprawdza, czy dowody przedstawione przez blogerkę nie mijają się z prawdą.
Od dokumentów odrywa się o północy i udaje się na miejsce samobójstwa, z rozkazu naczelnika, by przypilnować grupkę amatorów polujących na duchy.
To, co tam się dzieje przechodzi jego wszelkie oczekiwania…”
Cieszę się, że po takim czasie udało mi się wrócić do pisania. Uwielbiam tworzyć nowe historie, choć wiem, że muszę zabrać się za poprawianie starych. A trochę ich jest. Niestety. A może stety?
To opowiadanie zaczęłam pisać na bazie prawdziwych wydarzeń. W miejscu, w którym dzieje się akcja opowiadania ktoś popełnił samobójstwo. Oczywiście zmieniam okoliczności i niektóre fakty, aby nikogo nie urazić. Puszczam wodzę fantazji 😊.
Aż żal się przyznać, że ludzka tragedia zainspirowała mnie do pisania.
Sprawiła, że ponownie weszłam na dawne obroty.
Chociaż z drugiej strony sporo przygód Szadurskiego jest inspirowanych prawdziwymi, niejednokrotnie tragicznymi wydarzeniami. I masa książek została napisana w ten sposób.
No cóż, czas zrobić przerwę na kawę. Wybrać się na spacer z psem. Za oknem nieco się rozjaśniło. Warto korzystać, zanim lunie deszcz.
Jak wrócę może sobie padać. Lubię pisać, gdy w okno dudnią krople. Jeszcze lepiej mi się piszę przy grzmotach burzy.
Do następnego wpisu!
A może dziennika początkującej pisarki?
Kto wie…


Gratulacje! Czekam na całość!
Dziękuję 🙂
Pięknie. Powodzenia w dalszym tworzeniu opowieści.
Dziękuję! Przyda się 🙂
Brzmi zachęcająco 🙂 Pisz! Życie zawsze nas inspiruje, czasami czymś radosnym, czasami nie…
Lubię pisać, żeby spuścić parę. Wierzę, że Ty także :). To dobry sposób na wyrzucenie z siebie złych myśli.