Jak wydać swoją książkę?” – Synergia Słów

Jak wydać swoją książkę? Synergia Słów.

Do prze­czy­ta­nia “Jak wydać swo­ją książ­kę?” zachę­ci­ła mnie ini­cja­ty­wa auto­rów, któ­rzy dzie­lą się wła­sny­mi debiu­ta­mi, jak i fakt, że zyski są prze­ka­zy­wa­ne do sto­wa­rzy­sze­nia cha­ry­ta­tyw­ne­go. Gdzieś zaświe­ci­ła mi się rekla­ma albo post, co skło­ni­ło mnie do zakupu.

Czy żałuję?

 

Autor­ka podzie­li­ła porad­nik na czte­ry roz­dzia­ły, z cze­go w trze­cim uzy­sku­je­my infor­ma­cje, któ­re są nam obie­cy­wa­ne w tytu­le. War­to wczy­tać się w każ­dą z nich, gdyż są tam pora­dy o self-publi­shing, vani­ty czy też wyda­wa­nia tra­dy­cyj­ne­go. Cie­ka­wie dobra­na gru­pa auto­rów, dzię­ki cze­mu uzy­sku­je­my róż­no­rod­ność. Rze­czy­wi­ście nie jest to ela­bo­rat, bo cały e‑book ma sto jede­na­ście stron, z cze­go zawie­ra kil­ka jed­no­stro­ni­co­wych cyta­tów, dużą czcion­kę i spo­ro gra­fik, czy zdjęć.

 

Strona graficzna.

 

A no wła­śnie… Tutaj nie­wie­le mogę się przy­cze­pić. PDF stwo­rzo­ny został naj­praw­do­po­dob­niej w Canvie (ale to tyl­ko moje oso­bi­ste przy­pusz­cza­nia, nigdzie tego nie wyczy­ta­łam), gra­ficz­nie spój­ny, więc jest przy­jem­ny dla oka. Nie ukry­wam, że nie jestem uzdol­nio­na w tej dzie­dzi­nie, stąd moja opi­nia jest bar­dzo subiek­tyw­na, nie­wie­le ma do opi­nii profesjonalisty.

 

Treść.

 

Tak, jak wspo­mnia­łam wyżej, porad­nik speł­nia ocze­ki­wa­nia czy­tel­ni­ka, cho­ciaż może pozo­sta­wiać po sobie pewien nie­do­syt. Jestem po wyda­niu dwóch ksią­żek, doce­niam szcze­rość auto­rów. Infor­mo­wa­nie o swo­ich począt­kach bywa cięż­kie, tym bar­dziej, gdy nie wszyst­ko idzie po naszej myśli. Samo pod­pi­sa­nie umo­wy i wyda­nie książ­ki, to dopie­ro począ­tek cięż­kiej dro­gi auto­ra i świet­ne jest prze­ka­zy­wa­nie tego „na głos”. Rozu­mia­łam auto­rów, kie­dy wspo­mi­na­li o wadze pro­mo­cji książki.

 

Bra­ko­wa­ło mi roz­wi­nię­cia tema­tu, któ­ry mógł­by być znacz­nie obszer­niej­szy, momen­ta­mi odnio­słam wra­że­nie, że został wypunk­to­wa­ny przez auto­rów. Prze­czy­ta­nie tego zaję­ło mi trzy­dzie­ści, może czter­dzie­ści minut w łóż­ku? Zdą­ży­łam wypić kawę w nie­dziel­ny pora­nek. Tak czy owak, książ­kę czy­ta­ło się płyn­nie i z cie­ka­wo­ścią prze­wi­ja­łam strony.

 

Czy coś mnie denerwowało?

 

Zda­rza­ły się momen­ty iry­ta­cji, szcze­gól­nie gdy czy­ta­łam coś w sty­lu: „Korektor/korektorka/osoba korek­tor­ska”, „autorze/autorce/osobie autor­skiej”, lub też „ilu­stra­tor­ka – autor/autorka/osoba autor­ska, ilu­stra­tor­ka”.  Takie zabie­gi spra­wia­ły, że omi­ja­łam zda­nia, bo nie szło przez nie prze­brnąć. Rozu­miem zamysł, cho­ciaż nie rozu­miem, po co utrud­niać czy­tel­ni­ko­wi zapo­zna­nie się z tek­stem. Czy napraw­dę nie moż­na obrać jed­nej for­my i tego się trzymać?

 

No i wyczu­wam w porad­ni­ku nacisk na korek­tę i redak­cję, z cze­go więk­sza część jest po pro­stu for­mą rekla­my. Abso­lut­nie nie wyobra­żam sobie wyda­nia książ­ki bez udzia­łu redak­to­ra i korek­to­ra, acz­kol­wiek wspo­mi­na­nie o tema­cie w luź­nym prze­ka­zie: „rób błę­dy i się nie przej­muj, bo ktoś popra­wi to za cie­bie” jest dla mnie lek­ką prze­sa­dą. Jak naj­bar­dziej w pierw­szej wer­sji książ­ki autor nie przej­mu­je się błę­da­mi, ale pró­bu­je ich popeł­nić jak naj­mniej. Póź­niej wyko­nu­je kil­ka auto­ko­rekt, może i spraw­dza z pro­gra­mem typu ortograf.pl i wte­dy myśli o pro­fe­sjo­na­li­ście. Dro­ga na skró­ty gro­zi tym, że nawet redak­tor i korek­tor pogu­bi się w ogro­mie naszych błędów.

 

Zresz­tą w jed­nym z roz­dzia­łów autor­ka pisze, że nawet korek­tor potrze­bu­je korek­to­ra, a zda­nie póź­niej jest kwia­tek: „któ­rych nie każd_ musi być świadom_.” Takich to dziw­nych zdań jest wię­cej. Czy to spra­wia, że zaufa­ła­bym takiej korek­tor­ce? Po pro­stu nie. For­ma rekla­my cie­ka­wa, acz­kol­wiek według mnie nieudana.

 

Podsumowanie

 

Jak wydać swo­ją książ­kę” pole­cam tym auto­rom, któ­rzy dopie­ro zaczy­na­ją swo­ją przy­go­dę z książ­ka­mi, ale i tym, co wyda­li debiut i się pogu­bi­li. Są lep­sze tytu­ły pod wzglę­dem wie­dzy, jed­nak ta pozy­cja jest dobrą moty­wa­cją i inspi­ra­cją. To takie czy­ta­deł­ko na popra­wę nastro­ju, czy na otrzy­ma­nie moty­wu­ją­ce­go kopa. Auto­rów jak naj­bar­dziej sza­nu­ję i trzy­mam kciu­ki za ich suk­ces, widać pły­ną­cą z nich pozy­tyw­ną energię.

Jak wydać swo­ją książ­kę?” – Syner­gia Słów
Tagged on:                                 

2 thoughts on “Jak wydać swoją książkę?” – Synergia Słów

  • 19 lutego 2024 at 19:46
    Permalink

    Dzię­ku­ję za zakup e‑booka cha­ry­ta­tyw­ne­go i wspar­cie tym samym w 100% sto­wa­rzy­sze­nia Miłość Nie Wyklucza.
    Na począt­ku dzię­ku­ję za Pani zda­nie na temat e‑booka i zazna­czę, że dobrze by było, gdy­by było one popar­te wie­dzą. Dla­te­go też odnio­sę się teraz do tych aspek­tów nie­za­sad­nie skry­ty­ko­wa­nych przez Panią i wyja­śnię je Pani – cho­dzi o to, o czym wspo­mnia­ła Pani w tym arty­ku­le na swo­im blo­gu, a co jest dla Pani nie­zro­zu­mia­łą kon­cep­cją, nato­miast ma uza­sad­nie­nie mery­to­rycz­ne. W e‑booku, jak to zosta­ło zazna­czo­ne na samym począt­ku, zosta­ła uży­ta for­ma inklu­zyw­na, stąd pod­ło­gi (_) i oso­ba­ty­wy – zamy­słem uży­wa­nia była tzw. „czu­ła korek­ta”, aby nie wyklu­czać żad­nej oso­by czy­ta­ją­cej ze wzglę­du na płeć. Wię­cej infor­ma­cji może Pani uzy­skać na ten temat na spe­cja­li­stycz­nej stro­nie, jak np. https://zaimki.pl/ Pole­cam rów­nież zapo­znać się z ideą włą­cza­ją­cą (inklu­zyw­ność), któ­ra jest coraz bar­dziej popu­lar­na i doty­czy nie tyl­ko spo­łecz­no­ści LGBT+, ale tak­że sto­so­wa­nia odpo­wied­nich form języ­ko­wych np. w sto­sun­ku do osób star­szych czy z róż­ny­mi zabu­rze­nia­mi, z nie­peł­no­spraw­no­ścią, a tak­że ogra­ni­cza­nia nad­mier­ne­go sto­so­wa­nia męskie­go rodzaj­ni­ka w języ­ku pol­skim (de fac­to inklu­zyw­ność doty­czy nie tyl­ko obsza­ru stric­te języ­ko­we­go, ale ma sze­ro­ki wymiar i obej­mu­je np. prze­strzeń publicz­ną, kul­tu­rę orga­ni­za­cyj­ną i śro­do­wi­sko pra­cy, co rów­nież może Pani zgłę­bić, by wyro­bić sobie zda­nie na ww. kwe­stię). Wyni­ka z tego, że lepiej nie wypo­wia­dać się na jakiś temat, sko­ro nie ma się o nim więk­sze­go poję­cia i pisać, że coś jest „nie­faj­ne”, bo się Pani z tym po pro­stu nie spotkała…
    Dru­ga rzecz – współ­pra­co­wa­łam z wie­lo­ma oso­ba­mi, któ­re mia­ły np. dys­lek­sję. W ich przy­pad­ku nawet korzy­sta­nie z narzę­dzi inter­ne­to­wych, jak Ortograf.pl czy Lan­gu­age­To­ol jest kło­po­tli­we. Ten, kto wie, jak one dzia­ła­ją (pole­cam rów­nież poczy­tać o ich nie­do­sko­na­ło­ściach), wie rów­nież, że nie moż­na im do koń­ca ufać, a oso­by z zabu­rze­nia­mi doty­czą­cy­mi pisa­nia i czy­ta­nia nie potra­fią do koń­ca oce­nić, czy coś jest pra­wi­dło­wo ozna­czo­ne, czy nie (tutaj kwe­stia wie­dzy, jak funk­cjo­nu­ją oso­by z taki­mi zabu­rze­nia­mi i z czym mają kło­pot na co dzień). Mój prze­kaz miał na celu zachę­ca­nie takich osób do pisa­nia, aby nie blo­ko­wa­ły swo­jej twórczości.
    Odnio­sę się jesz­cze do tego frag­men­tu: „Zresz­tą w jed­nym z roz­dzia­łów autor­ka pisze, że nawet korek­tor potrze­bu­je korek­to­ra, a zda­nie póź­niej jest kwia­tek: któ­rych nie każd_ musi być świadom_. – Takich to dziw­nych zdań jest wię­cej. Czy to spra­wia, że zaufa­ła­bym takiej korek­tor­ce? Po pro­stu nie. For­ma rekla­my cie­ka­wa, acz­kol­wiek według mnie nie­uda­na”. Tak, korek­tor­ka potrze­bu­je dru­giej pary oczu, szcze­gól­nie przy two­rze­niu wła­snych tre­ści i choć jest to prze­wrot­ne, to w moim śro­do­wi­sku pra­cy zna­jo­me. Nie korzy­sta­ła Pani z moich usług, więc nie w porząd­ku jest pisa­nie takich rze­czy na pod­sta­wie tego, że coś się Pani po pro­stu „wyda­je”.
    Suge­ru­ję więc na przy­szłość zro­bie­nie sku­tecz­ne­go rese­ar­chu przed opu­bli­ko­wa­niem kolej­ne­go wpi­su blo­go­we­go albo o zasię­gnię­cie opi­nii oso­by, któ­ra napi­sa­ła daną pozy­cję, któ­rą Pani kry­ty­ku­je, aby roz­wiać wąt­pli­we kwe­stie, aby Pani opi­nia mogła być w mery­to­rycz­na i kon­struk­tyw­na. Bo takich tre­ści prze­cież nam trze­ba, któ­re coś wnio­są w ten Inter­net prze­peł­nio­ny niskiej jako­ści tekstami…
    Owoc­ne­go czy­ta­nia innych tre­ści! Być może napi­sze Pani nie­dłu­go arty­kuł o inklu­zyw­no­ści, któ­ry z chę­cią wpad­nę przeczytać!

    Reply
    • 20 lutego 2024 at 19:06
      Permalink

      Hej, obie­ca­łam, że odpo­wiem jak będę w domu, też to czynię.
      1. Ponie­kąd zarzu­ca­nie mi bra­ku tole­ran­cji, będąc jedo­cze­śnie samej dale­kiej od tole­ran­cji wzglę­dem mojej opi­nii jest bli­ski hipo­kry­zji. Nie mówię, że taka Pani jest, bo jestem peł­na sza­cun­ku i podzi­wu, mimo tego komen­ta­rza. Po dru­gie nie wzię­ła Pani pod uwa­gę, że mogę znać tę zasa­dę, cho­ciaż mogę uwa­żać – bo mam do tego peł­ne pra­wo – że nie jest to dobre dla czy­tel­ni­ka, a tako­wym jestem. I coś co jest popraw­ne, nie­ko­niecz­nie jest wska­zy­wa­ne dla mas. Wyobra­ża sobie Pani napi­sa­ny w tym sty­lu porad­nik np. Swa­ina, Warsz­tat pisa­rza, Po Ban­dzie, czy­li jak napi­sać poten­cjal­ny best­sel­ler, albo cho­ciaż porad­nik Tom­ka ze Spi­sku Pisa­rza. Zawie­ra­ło­by to tysią­ce stron sło­wo­to­ku, któ­ry po cza­sie zmę­czył­by czy­tel­ni­ka. I nie ma to nic wspól­ne­go z moją tole­ran­cją dla róż­nych ras, płci, czy prze­ko­nań. Jest to odbie­ra­ne zbyt personalnie.
      2. Oso­by z dys­lek­sją sta­ra­ją się nie­jed­no­krot­nie bar­dziej od osób, któ­re tej dys­lek­sji stwier­dzo­ne nie mają. Znam pisa­rzy, któ­rzy prze­cho­dzą wszel­kie gra­ni­ce i bar­dzo ich podzi­wiam. Nie­mniej jed­nak zrzu­ca­nie wszyst­ko na korek­to­ra bądź redak­to­ra w dal­szym cią­gu jest wg mnie złe.
      3. Nie kry­ty­ku­je w cało­ści e‑booka, acz­kol­wiek rozu­miem skąd ta nie­chęć. Błę­dów zna­la­złam kil­ka­na­ście, nie na siłę, same rzu­ca­ją się w oczy, a wca­le z nie jestem dobra z pol­skie­go. E‑book jest dla mnie czymś w rodza­ju pró­bek umie­jęt­no­ści, jeże­li widzę, że skład jest poza kon­tro­lą – nie jestem już na tak. I to jest moja opi­nia, zde­cy­do­wa­nie nie życzę Pani źle, ewen­tu­al­nie pod­po­wia­dam, że war­to do tek­stu usiąść jesz­cze raz i zro­bić korek­tę. W koń­cu jest to sprze­da­wa­ne za nie małe pie­nią­dze za 111 stron. Jeże­li twier­dzi Pani, że tekst jest dobry i te wszyst­kie _ oraz sto­so­wa­ne zabie­gi są dobre – ma Pani do tego peł­ne pra­wo. Wyda­jąc coś na świat trze­ba jed­nak nauczyć się przyj­mo­wać kry­ty­kę, moje książ­ki też nie są zawsze dobrze odbie­ra­ne. Takie jest życie, wszyst­kim się nie dogodzi.
      4. Pro­szę zosta­wić kwe­stię pro­wa­dze­nia blo­ga mi. To jakie posty będę two­rzy­ła, bądź jakie będę wyra­ża­ła opi­nie jest kwe­stią oso­bi­stą. Wola­ła­bym z grzecz­no­ści i z powo­du tego, jak ten świat prze­peł­nio­ny jest hej­tem zostać z Panią na dro­dze neu­tral­nej. Co mam na myśli? Nie mam zamia­ru pro­wa­dzić deba­ty, kto jest inte­li­gent­niej­szy, bar­dziej doświad­czo­ny czy prze­peł­nio­ny wie­dzą. Nie jestem korek­tor­ką, a jedy­nie czy­tel­ni­kiem i pisar­ką, któ­ra korzy­sta z usług pro­fe­sjo­na­li­stów. Może Pani uwa­żać mnie za dzba­na – i tak, to jest tole­ran­cyj­ność z mojej stro­ny, któ­rej w Pani komen­ta­rzu deli­kat­nie zabrakło. 

      Życzę Pani jak naj­le­piej, samych suk­ce­sów i siły do samo­do­sko­na­le­nia się. Liczę, że z bie­giem cza­su zdy­stan­su­je się Pani do mojej opi­nii i spoj­rzy na nią tro­chę innym okiem. Nie każ­dy jest wrogiem.

      Pozdra­wiam serdecznie.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *