Niczyja” Anna Crevan Sznajder – recenzja

Poni­żej przed­sta­wiam pre­mie­ro­wą recen­zję książ­ki. A może opi­nię? Na pierw­szy ogień zde­cy­do­wa­łam napi­sać o debiu­cie lite­rac­kim Anki, pt. “Niczy­ja” 😊. Zapra­szam!

 

Gatu­nek: powieść ero­tycz­na

Ilość stron: 373

Wydaw­nic­two: Novae Res

 

Ann Cre­van, autor­ka fanow­skie­go ani­me, wyru­sza wraz z przy­ja­ciół­ką Kate na tar­gi ani­me i man­gi do Tokio, aby pro­mo­wać sie­bie i swo­je wydaw­nic­two. Tam przy­pad­kiem tra­fia na przy­stoj­ne­go blon­dy­na, któ­ry przy­po­mi­na jej ulu­bio­ną postać z „Basket Plays” (man­ga, o któ­rej pisze autor­ka). Co dalej? Tak, głów­na boha­ter­ka idzie z Ken­jim do łóż­ka. I pew­nie myśli­cie, że jest to prze­wi­dy­wal­ne? Macie tro­chę racji, ale to dopie­ro począ­tek atrak­cji. Ann pozna­je kole­gę blon­dy­na, Koichie­go, a ich rela­cja sta­je się burz­li­wa i pło­mien­na. Nie zazdrosz­czę boha­ter­ce. W pew­nym momen­cie zosta­je przy­sta­wio­na do muru, cał­ko­wi­cie pogu­bio­na w swo­ich uczu­ciach.

Jak zaczy­na­łam czy­tać tę książ­kę spo­dzie­wa­łam się po niej wszyst­kie­go. Z tego wzglę­du, że to debiut domy­śla­łam się, że histo­ria będzie sche­ma­tycz­na i pod­cią­gnię­ta pod wydaw­nic­twa, a tu klops… Nie­spo­dzian­ka. Niczy­ja w niczym nie przy­po­mi­na mi stan­dar­do­wych histo­rii ero­tycz­nych, któ­rych jest spo­ro na pół­kach księ­gar­ni. Anna C. Sznaj­der poka­za­ła, że moż­na stwo­rzyć coś inne­go, uni­ka­to­we­go.

Podo­ba mi się Japo­nia ocza­mi Ani Cre­van Sznaj­der. Akcja dzie­je się w Tokio i Kio­to. Bar­dzo spodo­bał mi się ten kli­mat i spo­sób w jaki autor­ka opi­sa­ła tam­ten kraj. Muszę przy­znać, że prze­brzy­dły mi już powie­ści w USA. Choć dodam, że cza­sem było mi cięż­ko wyobra­zić sobie Japoń­czy­ka z Polką w łóż­ku, ale wystę­po­wa­ło to u mnie tyl­ko z począt­ku. 😊

No i mia­łam pewien pro­blem z poła­pa­niem się z imio­na­mi i nazwi­ska­mi. Pew­nie z przy­zwy­cza­je­nia do tych angiel­skich, pol­skich, lub nor­we­skich. Myślę, że ludzie, któ­rzy są bar­dziej zazna­jo­mie­ni z japoń­ską kul­tu­rą będą mie­li łatwiej.

Pozy­tyw­nie zasko­czył mnie tak­że styl autor­ki. Jej sce­ny ero­tycz­ne odbie­ga­ły od tych opi­sy­wa­nych w książ­ce Greya (któ­ry mi się nie podo­bał, ale to kwe­stia gustu). Muszę przy­znać, że zasko­czy­ło mnie jak lek­ko i płyn­nie autor­ka pisze o sek­sie, bra­ku­je w nich powtó­rzeń i śmiesz­nych okre­śleń (o któ­re nie trud­no). Nie uży­wa „roz­pa­dam się na milion kawał­ków” dzie­sięć razy na stro­nę – z tego co pamię­tam to powie­dzon­ko poja­wia się w książ­ce raz (chy­ba?) i to w innym kon­tek­ście.

Poza tym ta histo­ria miło­sna jest nie­wy­obra­żal­nie… pokrę­co­na. W pozy­tyw­nym sen­sie. Roz­ter­ki boha­ter­ki sta­ją się naszy­mi roz­ter­ka­mi, jej trud­ność w doko­na­niu wybo­ru sta­je się naszą trud­no­ścią. Pierw­szy raz, czy­ta­jąc taką książ­kę nie wie­dzia­łam komu kibi­co­wać. Polu­bi­łam obu face­tów Ann i do same­go koń­ca obgry­za­łam paznok­cie, cze­ka­jąc na pod­ję­cie DECY­ZJI. Wie­dzia­łam, że koniec i tak mnie zawie­dzie. Bo bez wzglę­du na to, co wybie­rze Ann i tak spra­wi, że dru­ga stro­na ucier­pi.

Bar­dzo się pomy­li­łam. Oj, bar­dzo. Koń­ców­ka książ­ki wgnio­tła mnie w fotel i spra­wi­ła, że mia­łam ocho­tę udu­sić Anię. Dla­cze­go? To już lepiej prze­czy­taj­cie sami 😊.

O tej powie­ści mogła­bym napi­sać wie­le, ale war­to zapo­znać się z tą pozy­cją same­mu. Książ­ka jest lek­ka, przy­ja­zna, z humo­rem, miej­sca­mi wku­rza­ją­ca (cho­dzi o zabie­gi jakie sto­su­je Ania, są bar­dzo chwy­tli­we i dobre, dzia­ła­ją na emo­cje), trzy­ma w napię­ciu i wpra­wia w… no wie­cie :).

Każ­de­mu kto nie czy­tał tej książ­ki, a prze­pa­da za roman­sa­mi i ero­ty­ka­mi bar­dzo ją pole­cam. Spra­wi, że będzie­cie się przy niej dobrze bawić. Tak jak powin­no się bawić przy takich książ­kach. A po jej prze­czy­ta­niu będzie­cie z nie­cier­pli­wo­ścią wypa­try­wać kon­ty­nu­acje.

 

Ps. Książ­ki moż­na nabyć bez­po­śred­nio u autor­ki. Z dedy­ka­cją i auto­gra­fem. War­to, bo o tej kobie­cie nie­dłu­go będzie gło­śno.

Niczy­ja” Anna Cre­van Sznaj­der – recen­zja
Tagged on:                                                                     

4 thoughts on “Niczyja” Anna Crevan Sznajder – recenzja

  • 16 marca 2018 at 15:31
    Permalink

    Mam książ­kę! Z dedy­ka­cją i czymś znacz­nie wię­cej 😉 Ania nie tyl­ko wspa­nia­le pisze, ale jest cudow­ną kobie­tą z ogrom­nym ser­du­chem! Kupuj­cie i czy­taj­cie. Nie zawie­dzie­cie się!

    Reply
  • 17 marca 2018 at 01:01
    Permalink

    Pole­cam, pole­cam, pole­cam !!!
    Zmia­ny akcji, zapa­chy miłości…mmmm…wszystko w jed­nej książ­ce!

    Reply
  • 17 marca 2018 at 23:43
    Permalink

    Też mam!
    Pro­wa­dząc blog oko­ło-ero­tycz­ny, myśla­łam że zuj się “uod­por­ni­łam”… Guzik praw­da. Książ­ka Ani, to chy­ba mój pierw­szy przy­pa­dek, żebym prze­czy­ta­ła pra­wie 400 stron w jeden dzień! choć na co dzień wolę fan­ta­sy, hor­ror, albo thril­ler 🙂

    Reply
    • 9 maja 2018 at 13:16
      Permalink

      Mam podob­ne gusta do Two­ich :). Cho­ciaż u mnie kró­lu­je też kry­mi­nał. A sko­ro Ty piszesz kry­mi­na­ły to pew­nie też ich tro­chę wcią­gnę­łaś!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *