
Witam. Zapraszam do przeczytania drugiej części wywiadu z Anną Crevan Sznajder.
~10~
MR: Jak podchodzisz do negatywnych opinii na temat swoich książek? Spodziewam się, że przez te lata istnienia na rynku się z nimi spotkałaś. Bierzesz je do siebie? Czy negatywnie wpływają na Twoje pisanie? Masz jakąś radę dla przyszłych pisarzy, którzy na pewno spotkają się w swoim życiu z nieprzyjemnymi sytuacjami i słowami?
Krytyka, o ile jest uzasadniona i konstruktywna bywa bardzo pomocnym źródłem wiedzy o tym jak piszemy. Nie lubię nieszczerych komplementów, czy opinii. O wiele bardziej cenię sobie słowa krytyki niż pochwały. Naprawdę. To pomaga mi zobaczyć co powinnam poprawić w swoich książkach, nad czym się pochylić i popracować. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie piszemy dla wszystkich i to, co pisze nie spodoba się każdemu. Tak samo jak to, że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Inaczej ma się zaś sprawa z hejtem, który czasami kryje się pod nazwą „krytyki” a nie ma z nią wiele wspólnego. Nieuzasadnione, czasami irracjonalne uwagi potrafią zaboleć, o ile nie odróżnimy ich od szczerych opinii. Długo by wypisywać ile już dostałam niepochlebnych zdań i uwag na temat tego co piszę. Zazwyczaj staram się nie przejmować, ale jestem z natury empatyczna. Zawsze się wszystkim przejmuję.
Jakie mam rady? Wyciągać z krytyki to, co najlepsze, co może nam pomóc w psiarskiej drodze. I iść do przodu.
~11~
MR: Zdecydowałaś się zostawić innych wydawców i zacząć działać na własną rękę. Czy w ten sposób czujesz, że złapałaś wiatr w żagle? Co spowodowało, że zdecydowałaś się na samodzielne wydawanie?
Czy złapałam wiatr w żagle? To się okaże. Tak naprawdę w naszym kraju samodzielne wydawanie postrzegane jest jako desperacja. No bo gdyby autor był dobry, to wydawcy by się bili o niego, nieprawdaż? I tak i nie. Wspominałam już o trudnościach rynku wydawniczego i naprawdę nie jest to dla mnie nic dziwnego. To biznes jak każdy inny. Mniej lub bardziej intratny. Co było przyczyną? Jak zawsze: kasa, kasa, kasa 😉. Sama wolę zarabiać na swoim pisaniu. Co do dalszych planów, mam kilka w zanadrzu, ale pozwól, że ich nie zdradzę na razie. Los bywa przewrotny.
~12~
MR: Czy dobrze się czujesz w roli wydawcy? Jak idzie stawianie pierwszych kroków? Jest coś, co Ciebie zaskoczyło, a może zasmuciło podczas wydawania? Opowiedz nam trochę o tym, proszę.
Bycie autorem jest o wiele fajniejsze niż bycie wydawcą. Dajesz tekst wydawnictwu, o nic się nie martwisz. Czekasz na sukces. Jako autor czuję się świetnie. Jako wydawca jeszcze lepiej. Oczywiście początki zawsze są trudne. Bardzo trudne. Trzeba budować wszystko od nowa. Szukać kontaktów, ludzi do współpracy. Na pewno wiele pomaga grono odbiorów jakich już mam. Czytelników i czytelniczek, którzy czekają na moje książki. Doświadczenie jakie mam już za sobą. Nie powiem, że coś mnie zaskoczyło. Proces powstawania książki drukowanej nie jest mi obcy. Tyle, że teraz robię to sama, a właściwie z córką. Ponieważ wydawnictwo to nasz wspólny projekt. Co mnie smuci? Brak czasu na pisanie (znów), bo o biznes trzeba dbać i zabiegać. Budować go dzień po dniu. Być przygotowanym na porażki, ale sukcesywnie dążyć do sukcesu. No i nie poddawać się. Pracować nad sobą cały czas.
~13~
MR: Wiem, że oprócz Twojej nowelki wydałaś w wydawnictwie Reprint książkę innej autorki. Czy jest sens, aby początkujący autorzy wysyłali do Ciebie propozycje wydawnicze? Jesteś gotowa wydawać innych, a jeśli tak to na jakich warunkach?
Wydawnictwo założyłam, by wydawać głownie siebie. Na chwilę obecną nie mam możliwości wydawać innych autorów. Może w przyszłości, ale o tym jeszcze nie myślałam. Tak, wydawnictwo wydało, a raczej użyczyło swego logo jako wydawca innemu autorowi. To moja znajoma, której bardzo zależało na wydaniu świątecznych opowiadań, bo pragnęła pomóc w leczeniu swego znajomego. Sprzedaż książek wesprze szlachetny cel. My tylko wzięliśmy na barki proces wydawniczy. Nie czerpiemy zysków z tej publikacji. Autorka sama się wszystkim zajmuje.
~14~
MR: „Zagubieni w płatkach śniegu” przeczytałam kilkukrotnie. Muszę pochwalić cię za dobrze oddany klimat, za każdym razem przenosiłam się do zimnego, pokrytego śniegiem Tokio, aż szczypały mnie palce od mrozu. Powiedz mi, skąd u Ciebie pomysł na tę nowelkę? Chciałaś te sceny umieścić w książce? Czy pisałaś je dla przyjemności?
Te opowiadania powstały już jakiś czas temu. Zazwyczaj motorem do ich napisania jest chęć odreagowania stresu. Takich – jak ja to nazywam – shotów, powstało wiele. W tematyce Trylogii uczuć, rzecz jasna. Wiele z nich nie nadawało się niestety do głównej osi czasu z wielu powodów. Ale chciałam pokazać moich bohaterów w takich czy innych sytuacjach, lub – jak w przypadku opowiadania „Mikołajki” czy „Sylwestrowa noc” – pisałam je na te okazyjne dni, bo w książkach takich sytuacji nie było. No i rzecz jasna pisałam je dla przyjemności. Zawsze to robię :D. Dodam, że być może kolejną naszą publikacją będzie jeszcze jedna nowelka z opowiadaniami.

~15~
MR: To już nie mogę się doczekać kolejnej przygody Ann. Powiedz proszę, w nowelce Ann opowiada o pewnej legendzie związanej z płatkami śniegu. Czy usłyszałaś ją w dzieciństwie? A może sama ją wymyśliłaś?
Nie ma takiej legendy. Kiedyś byłam pasjonatką zbierania aniołów. Miałam ich całe masy. Naprawdę. Wymyśliłam tę opowiastkę na potrzeby nowelki. Być może drzemie we mnie poetycki duch? Miało być romantycznie. Mam nadzieję, że się udało.
~16~
MR: Zdecydowanie się udało J. Ostatnio opowiadałam tę historię bratanicy i była zachwycona.
Aniu, podobają mi się Twoi bohaterowie, chociaż ich sytuacja jest naprawdę skomplikowana. Czytałam drugą część przygód Ann, więc nie będę zdradzała zakończenia, ale za to Ty nam zdradź skąd taki pomysł na fabułę? Skąd ten trójkąt? Dlaczego rozegrałaś to w ten sposób? Czy podczas pisania sama nie mogłaś się zdecydować, którego wybrać, więc usadziłaś w tej roli bohaterkę powieści?
Jak wspomniałam „Niczyja” była Fan fickiem, o czym pisałam w przedmowie. Pierwowzorem chłopaków są postacie z „Kuroko no Basket”, moi dwaj ulubieńcy. I tak, tak naprawdę uwielbiam ich obu. Ja nie umiałam wybrać i swoje dylematy przerzuciłam na bohaterkę. Tak powstał ten trójkąt. Ann boryka się z problemem poliamorii, co – choć może to dziwne – wcale nie jest aż tak rzadkim zjawiskiem. Wiele sytuacji może wydać się irracjonalnych, ale jak spojrzy się na to z perspektywy bohaterów, nabierają one innego znaczenia. No i przede wszystkim kręgosłupem tej historii są emocje. Ogromnie mi zależało, aby pokazać uczuciowe dylematy całej trójki. Miłość, jaka zaskakuje, zazdrość, która wszystko komplikuje i przyjaźń narażona na szwank. Choć nie powiem, strona erotyczna była na początku dla mnie ogromnym budulcem tej historii. 😀 Ale – jak już mówiłam, „Trylogia uczuć” przeszła ogromną metamorfozę.
~17~
MR: No i emocje. Nie brakuje ich w Twoich powieściach. Momentami jest ich, aż za dużo, więc musiałam robić przerwy w czytaniu Twoich powieści, żeby wziąć oddech. Skąd u Ciebie tak lekkie pióro do scen emocjonalnych? Tych wszystkich wyznań, szalonych i miłosnych scen? Czy opisujesz swoje fantazje, czy tak wielka miłość spotkała Cię w życiu?
Ktoś kiedyś powiedział, że nasze skryte pragnienia zawsze nami kierują. Tęsknimy za tym czego pragniemy, i czego czasami nie doświadczamy. Czyż nie jest to marzeniem wielu kobiet? Piękna romantyczna miłość? Ukochany zapatrzony w nas jak w obrazek? Noszenie na rękach itd.? Spełnienie marzeń? Ja jestem bardzo empatyczna. Potrawie się rozpłakać kilka razy przy tej samej sikawce, choć wiem jak się kończy (np. Dama Kameliowa). Jesteśmy ludźmi i czy chcemy czy nie kierują nami emocje. Dobre czy złe, ale zawsze. Co do tego, czy taka miłość mnie spotkała. Cóż… jestem rozwódką. 😛 Tyle w temacie!
~18~
MR: Dodatkowo dobrze radzisz sobie ze scenami erotycznymi, nie są wulgarne, ani przesadzone. Musiałaś nauczyć się ich pisać, czy przyszły naturalnie? Sceny rodziły się w Twojej głowie przed pisaniem, czy może w trakcie pisania? Jak to z tym jest, Aniu?
Uwielbiam, serio! Uwielbiam pisać sceny erotyczne. Bardzo, ale to bardzo chciałam pokazać ich – znów wracamy do tego – stronę emocjonalną – co mam nadzieje się udało. Nie chciałam też uciekać się do wulgaryzmów, dosadności i hmm… jakby to nazwać – popularnego i używanego w takich scenach słownictwa. Cóż, to być może znacznie uszczupliło mój zasób słów przy pisaniu i było ogromnym wyzwaniem. Owszem, brałam udział w kursie literackim pt. „Rozbierz bohatera literackiego”, ale już wtedy większość scen erotycznych z Niczyjej była napisana. Mała anegdotka, nieco być może zabawna. Kiedyś dołączyłam do pewnej tematycznej grupy na FB. Grupy pisania scen erotycznych. Było to jeszcze przed wydaniem Niczyjej. Dodałam tam moją ulubioną scenę z szampanem. Tą, kiedy Ann i Koichi się spili. Co było dalej, poczytacie w książce. Lub wiedzą Ci, co już czytali. Faktem jest, że po dodaniu tego opisu miałam kilkadziesiąt niewybrednych propozycji seksualnych od hmm… „członków” grupy. Z pytaniami typu: czy to robiłam w realu, czy zrobię to z nimi itp. Czym prędzej usunęłam scenę i siebie z tamtej grupy. Tak więc trzeba być ostrożnym przy pisaniu scen. 😀
~19~
MR: Jak widać zadziałałaś bardzo dobrze na męską wyobraźnie (śmiech).
Dobrze Aniu, a teraz przedostatnie pytanie: Czy jednak opowiesz nam o swoich przyszłych planach? Co planuje Wydawnictwo Reprint w 2020 roku?
Przyszły rok planujemy zacząć wydaniem kolejnej nowelki z opowiadaniami. A także wznowić wydanie 2 części Trylogii uczuć – „Tylko twojej”, no i wydać część trzecią – „Na zawsze jego”, na którą mam nadzieje czekają już czytelnicy. To sporo roboty, ale nie zakopujemy gruszek w popiele. W kolejce czeka seria o Adrianie Crevanie, a także inne moje książki. Nie wykluczamy też współpracy z innym autorami.
~20~
MR: Aniu, bardzo się cieszę, że zgodziłaś się odpowiedzieć na moje pytania. Życzę Ci samych sukcesów, a czytelników zapraszam do zakupienia nowelki „Zagubieni w płatkach śniegu”. Na koniec powiedz jeszcze, gdzie można ją kupić???
W chwili obecnej w Komiksiarnii Katowice (także przez internet) jak również u mnie na FP. Niebawem być może w sieci księgarni Bonito, o czym będziemy informować na stronce wydawnictwa. Już niedługo będzie można tez kupić e‑book.

Aniu, życzę Ci samych sukcesów. Czytelników zapraszam do zapoznania się z pozycjami Ani. Każdy, kto lubi czytać o miłości znajdzie w jej książkach coś dla siebie.

