
Przedstawiam wam wywiad z Anną Crevan Sznajder. Wpadłam na ten pomysł, gdy Ania założyła Wydawnictwo Reprint i nie mogłam się powstrzymać przed zadaniem jej kilku pytań. Pomyślałam, że to odpowiedni moment, aby przedstawić wam kobietę, która moim zdaniem zasługuję na uwagę.

Ania jest chorzowianką, zadebiutowała powieścią erotyczną, pt. „Niczyja”, która jest częścią Trylogii Uczuć. Jej drugi tom “Tylko Twoja” wyszła na rynek w 2019. Myślę, że Ania charakteryzuje się bardzo dużą determinacją i pracowitością, dzięki czemu może być inspiracją dla wielu kobiet, które szukają odwagi do spełniania marzeń. Bo właśnie ta kobieta znajduje codziennie dużo sił, by walczyć o siebie i swoje powieści.
Więcej o Ani możecie przeczytać na:
FP: KLIK
Stronie WWW: KLIK
Zapraszam do zapoznania się z wywiadem…
~1~
MR: Cześć Aniu! Z Twoją twórczością spotkałam się rok temu i muszę przyznać, że od pierwszej książki śledzę Twoje poczynania, które są imponujące. Zanim jednak przejdziemy do tematu książek i wydawania chciałabym, żebyś powiedziała kilka słów o sobie. Jak chciałabyś, aby widzieli Cię czytelnicy? Co chciałabyś im o sobie zdradzić?
Witaj Gosiu! Może zacznę od tego, że dzisiejszy wizerunek pisarza czy autora to suma wielu składników. Zwłaszcza jeśli tym pisarzem jest kobieta. Czasami zwyczajna – tak, jak ja – pracująca, samotna matka nastolatki, radząca sobie ze zwykłą codziennością. Autor to także, a może przede wszystkim czytelnik, co pozwala mu niejako integrować się z odbiorcami swojej twórczości, ale także mieć już nieco inne spojrzenie na książki. Takie – powiedziałabym – „od kuchni”. Naprawdę nigdy nie sądziłam, że proces wydania książki jest tak trudny, czasochłonny i skomplikowany. Wychodzi na to, że jej napisanie to najłatwiejsza część. Co mam zdradzić o sobie, czego już moi czytelnicy nie wiedzą? Że Japonia to moja pasja i miłość. A także, że oglądam anime – jak by co niektórzy powiedzieli: kreskówki – i to uwielbiam? Że lubię odkrywać nowe rzeczy, nie boję się wyzwań, a moim motto – zwłaszcza ostatnio – jest zdanie: nie dowiesz się, jak nie spróbujesz. Nie lubię się poddawać. Nie lubię spoglądać za siebie i żałować. Coś się nie udało? Trudno, można spróbować raz jeszcze. I to właśnie staram się robić, w życiu codziennym również – nie poddawać się. A tak prywatnie: jestem straszną kociarą – to już chyba starość. 😉
~2~
MR: Skąd pomysł na pisanie książek? Czy od zawsze o tym marzyłaś? Pomysł zrodził się w Twojej głowie z biegiem lat? Ktoś zainspirował Cię do pisania?
Hmm… Ciężko to określić. O ile pamiętam już w szkole pisałam pamiętniki, krótkie opowiadania, teksty piosenek. A język polski był moim ulubionym przedmiotem. Sporo też czytałam. Od zawsze. Jednak tak naprawdę za pisanie zabrałam się kilka lat temu, pod dziwnym impulsem. A inspiracją do tego była ulubiona postać z anime i mangi Kuroshitsuji Yany Toboso – Undertaker, zwany przez fanów Adrianem Crevanen – od którego wzięłam swój pseudonim. Ogadałam to anime z córką i tak zafascynowałam się postacią, że postanowiłam napisać jego losy, bo w anime (w mandze już nie) jest bohaterem drugoplanowym i mało o nim wiemy (przynajmniej w pierwszym sezonie). Tak powstały „Okulary Shinigami” które jeszcze można przeczytać na Wattpad: niebawem planuje je zredagować i wydać. Nieustającą inspiracją są też dla mnie – rzecz jasna książki, bo naprawdę wiele ich przeczytałam. Odkryłam u siebie pewną prawidłowość – im więcej piszę, tym więcej mam pomysłów na książki. Poza tym inspiracją jest wszystko co mnie otacza. Zwykła codzienność, jakiś epizod. Wszystko. A to bardzo pomocne. Nie raz czytam u koleżanek „po piórze”, że mają tzw. zastój pisarski. Brak weny, pomysłów itd. Ja na szczęście, jak na razie, naprawdę rzadko miewam takie stany. Wręcz przeciwnie! Obawiam się czasami, że nie starczy mi życia, by napisać to wszystko, co mam w głowie.
~3~
MR: Masz na swoim koncie dwie powieści i kilka mniejszych dzieł, w tym „Faceci do wzięcia”, oraz nowelkę „Zagubieni w płatkach śniegu”, która miała swoją premierę 1 grudnia. Powiedz mi, z czym miałaś największy problem na początku swojej kariery: z pisaniem, czy wydaniem?
Jak każdy poczatkujący – z wydaniem. W naszym kraju rynek książki jest tak trudny, a czytelnictwo – o ile wierzyć statystykom – znikome, że naprawę nie dziwie się wydawcom, iż nie inwestują w nowicjuszy. Krąży nawet taki dowcip, że dziś więcej ludzi pisze, niż czyta. Znaleźć dobrego wydawcę który zaufa początkującemu jest naprawdę ciężko. I nie wiąże się to – jak mógłby ktoś sądzić – z tym czy pisze się dobrze, czy źle. Oczywiście są jakieś standardy, ale to czy książka się spodoba zależy głownie od odbiorcy, czyli czytelnika. Nie znam książki, która podobałaby się absolutnie każdemu. 😀 Jednak dziś to wydawca dyktuje co ma się pokazać na rynku, a to czasami – choć nie w każdym przypadku – dyskryminuje wiele dobrze napisanych książek. Dlatego też postanowiłam sama wydawać.
~4~
MR: Co siedziało w głowie Anny Crevan Sznajder, gdy podpisała umowę na wydanie „Niczyjej”?
To było ogromne zaskoczenie i co tu ukrywać: niesamowita radość. Kiedy dostałam maila z wydawnictwa popłakałam się! Córka nawet myślała, że mam zawał. 😉 Tak to jest, naprawdę. Korowód obrazów mnie jako podpisującej swoje książki, kolejki czytelników, by je kupić itd, itp. Życie szybko zweryfikowało te wizje, ale nie narzekam. Było warto!
~5~
MR: Czemu romans i powieść erotyczna? Skąd ta decyzja? Czy właśnie takie powieści pisze Ci się najłatwiej?
Nie sądzę by romanse czy erotyki pisało się „łatwo”. Powiedziałabym, że nawet trudniej. Wylanie na papier emocji, ukazanie scen erotycznych tak, by wywołały odpowiednie uczucia w czytelniku… To trudne zadanie i wiem, że nie zawsze mu sprostałam. Chciałam jednak głównie pokazać emocje bohaterów, choć sprawy „fizyczne” nie były traktowane po macoszemu. Czy mi się udało? To osądzają czytelnicy. A dlaczego taka tematyka? 😀 Może trochę dlatego, ze jestem kobietą. I nie, nie zamierzam być „zaszufladkowana” jako pisarka romansów. Trochę też wzięło się to pod naporem lektur jakie czytywałam w czasie, gdy powstawała książka, ale głównie z tego, że Niczyja była na początku fan–fikiem, o czym niejednokrotnie wspominałam. Zafascynowana postaciami z „Kuroko no Basket”, chciałam sama coś o nich napisać, ale nieuklepane i typowe FF. Wyszło jak wyszło, a potem to była ciążka praca redaktorska, by to pokazać ludziom. 😀 Dziś mało kto wie, jakie były początki „Trylogii uczuć”.
~6~
MR: I ciekawi mnie, czy planujesz pisać same romanse/erotyki? Czy masz w planach poeksperymentować w innych gatunkach?
Tak, mam w planach wiele innych rzeczy. Jak już wspomniałam – nie chce być szufladkowana, choć pisanie scen erotycznych to dla mnie frajda. Ale czy takie sceny są tylko w romansach i erotykach? 😀 Teraz mam zaczętych kilka projektów, w tym powieść przygodowo–historyczną, fantasy, kryminał a nawet obyczajówkę. Piszę wszystko na raz, w miarę jak wena mi podpowiada, a ta – jak wiecie – bywa bardzo kapryśną muzą!
~7~
MR: Myślę, że masz bardzo dobre cechy: jesteś wytrwała, zdeterminowana, nastawiona na osiągnięcie celu, pełna życia, pomysłowa i zorganizowana w całej dezorganizacji życia. Czy te cechy nabyłaś w trakcie upływu lat, czy zawsze taka byłaś?
Myślę, że to doświadczenie życiowe kształtuje nasz charakter. I jego cechy zarówno te dobre jak i złe rozwijają się i ewoluują w miarę upływu lat. Czasami się dziwię temu jak widzą mnie inni, bo ja sama siebie taką nie widzę. To strasznie dziwne uczucie słyszeć o sobie coś, czego byś u siebie nie podejrzewała. 😀
~8~
MR: Powiedz nam, co powiedziałabyś teraz debiutantom? Masz dla nich rady, albo ostrzeżenia?
Pisać i raz jeszcze pisać. Szkolić warsztat, nie poddawać się i nie zrażać. Słuchać uważnie konstruktywnej krytyki, wciągać wnioski i raz jeszcze: nie poddawać się. Polecam też kursy pisarskie – podnoszą pewność siebie.
~9~
MR: Wiem, że w życiu masz więcej niż jedną pracę, dodatkowo na głowie dom i córkę. Zmagasz się z wieloma problemami, które przynosi Ci życie. Powiedz jak Ty to robisz? Jak znajdujesz czas na pisanie i wydawanie książek? Czy przychodzi Ci to z lekkością?
Zależy o jaką lekkość pytasz. Kocham książki, kocham czytać, a nade wszystko pisać. I jeśli o to chodzi to tak – nie sprawia mi to żadnej trudności. Jeśli zaś chodzi o pogodzenie obowiązków z pasją, cóż – tu bywa różnie. Bak czasu na pisanie to zmora niejednego autora. No, może poza tymi co już z pisania żyją. 😉 Jest jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz związana z pisaniem. Poza tworzeniem postaci, fajnych historii i tym co się wiąże z tworzeniem treści książki, to wspaniała odskocznia od codziennej szarości, problemów i wielu, wielu innych rzeczy. Nie ma czasu na nudę, narzekanie i użalanie się nad sobą. Polecam!


