Chwila prawdy… (4)

Chwila prawdy - tygodniówki część czwarta - zmiany w życiu

Ostat­ni post, któ­ry napi­sa­łam na stro­nę był w zeszłym roku, w waka­cje. Wstyd mi za sie­bie, tym bar­dziej, że mia­łam wiel­kie pla­ny i zaczę­łam ich reali­za­cję. Zno­wu dopa­dło mnie życie, albo po pro­stu… wymów­ki? Zobacz jakie zmia­ny zaszły w moim życiu.

 

Było ich wie­le… Nie tyl­ko w życiu zawo­do­wym, ale rów­nież w pry­wat­nym. To spra­wi­ło, że porwa­na w wir nowo­ści musia­łam odna­leźć w cha­osie spo­kój. Nie jestem kobie­tą, któ­ra lubi sie­dzieć w miej­scu, cho­ciaż rów­no­cze­śnie nie jestem kobie­tą, któ­ra łatwo radzi sobie ze zmia­na­mi. Na więk­szość rze­czy (szcze­gól­nie poważ­nych) potrze­bu­ję wię­cej czasu.

 

Jakie zmiany w życiu nadeszły?

 

We wrze­śniu roz­po­czął się Arma­ge­don – wszyst­ko wywró­ci­ło się do góry noga­mi. Zmie­ni­łam pra­cę, naj­pierw jed­ną, w stycz­niu kolej­ną: każ­da ta zmia­na cią­gnę­ła za sobą sze­reg wyzwań, któ­rym chcąc nie chcąc musia­łam spro­stać. Tym razem myślę, że zna­la­złam swo­je miej­sce i chcia­ła­bym zostać tam na dłu­żej. Jestem wśród faj­nych ludzi, uczę się nowych rze­czy, no i… mam szan­sę na roz­wój. W poprzed­niej pra­cy osią­gnę­łam naj­wyż­szy szcze­bel, stąd czu­łam pewien nie­do­syt. Uwiel­biam się roz­wi­jać, to popra­wia mi humor.

 

W życiu pry­wat­nym zmie­ni­ło się tyle, że pod­ję­li­śmy decy­zję: „zamiesz­kaj­my razem” (nie jest to ta sama histo­ria). O ile było to nie­co sza­lo­ne, o tyle była to naj­lep­sza decy­zja jaką kie­dy­kol­wiek mogłam pod­jąć. Jestem szczę­śli­wa, urzą­dzi­łam się w nowym miej­scu i co naj­waż­niej­sze – odna­la­złam się w nim. To zaję­ło mi naj­wię­cej cza­su, bo jed­nak musia­łam prze­nieść swo­ją „oazę spo­ko­ju” z jed­ne­go mia­sta do dru­gie­go. Musia­łam poznać uli­ce, zazna­jo­mić się ze skle­pa­mi i ogól­nym oto­cze­niem (miesz­kam teraz przy lesie, dla­te­go jestem szczę­śli­wa!). W tym przy­pad­ku bar­dzo dużo moje­go wol­ne­go cza­su zaj­mo­wa­ła pro­za życia – prze­pro­wadz­ka, urzą­dza­nie, remon­ty itp. Musia­łam się też na nowo nauczyć żyć z dru­gim czło­wie­kiem, a to, po tak dłu­giej prze­rwie, nie było łatwe. Moje poczu­cie nie­za­leż­no­ści ucier­pia­ło, cho­ciaż wyszło mi to na dobre. Teraz, jak już bar­dziej osia­dłam zoba­czy­łam jak bar­dzo ten spo­kój był mi potrzebny.

 

Ciekawostka…

W ostat­nim cza­sie zro­bi­łam sobie pod­su­mo­wa­nie. Nie­dłu­go koń­czę trzy­dzie­ści lat (nadal uwa­żam się za mło­dą) i chcia­łam zoba­czyć, czy wszyst­kie cele, któ­re wyzna­czy­łam do zre­ali­zo­wa­nia zosta­ły speł­nio­ne. Wie­cie jaka jest odpo­wiedź? Uda­ło mi się osią­gnąć wszyst­ko, co sobie zało­ży­łam. Nie przy­szło to łatwo, nie­któ­re ścież­ki zaję­ły lata, jed­nak wszyst­kie cele „przed ukoń­cze­niem trzy­dziest­ki” zosta­ły zre­ali­zo­wa­ne pomyśl­nie. Zaczy­nam myśleć nad kolej­ny­mi, nie muszą być łatwe, waż­ne, żebym nad sobą pracowała.

 

Wiesz, znam ludzi, któ­rzy o zmia­nach mówią. Żyją marze­nia­mi, cią­gle powta­rza­ją, że coś w swo­im życiu zmie­nią, a potem… a potem nie są w sta­nie zary­zy­ko­wać. Mówią o zmia­nach, zmian nie wpro­wa­dza­ją. Nie chcę być kimś takim. Przy­zna­ję, ostat­nio moja karie­ra pisar­ska zosta­ła zawie­szo­na – nie­zmier­nie żału­ję – ale nie jest to coś, do cze­go nie mogę wró­cić. Wiem, że musia­łam zbu­do­wać nowe fun­da­men­ty, osią­gnąć pewien sto­pień spo­ko­ju, żeby na nowo wró­cić do swo­ich boha­te­rów. Jestem coraz bli­żej celu, nie spie­szę się, bo nie chcę nic robić na siłę i tra­cić na jako­ści. A nad jako­ścią chcę jesz­cze popracować.

 

Tak minę­ły mi ostat­nie tygo­dnie… Cięż­ka pra­ca, mie­rze­nie się ze zmia­na­mi, przyj­mo­wa­nie nowo­ści. A jak minął Twój czas? Prze­czy­ta­łeś coś cie­ka­we­go? Osią­gną­łeś jakiś cel (nie­ko­niecz­nie nowo­rocz­ny, nie cho­dzi tu o pod­su­mo­wa­nie kwar­ta­łu)? Jeśli masz ocho­tę napisz do mnie. Chęt­nie poczy­tam, jak mija Tobie czas.

 

Do następ­ne­go!!!

Chwi­la praw­dy… (4)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *