Uwielbiam akcję / Joker „2019”

Uwiel­biam postać Joke­ra. Nigdy tego nie ukry­wa­łam, bo wła­śnie po nim mój pies otrzy­mał „imię”. Od razu, gdy zoba­czy­łam mło­de­go Staf­fi­ka na zdję­ciu wie­dzia­łam, że to wła­śnie on musi wejść do mojej rodzi­ny i wie­dzia­łam, jak będzie się wabił.

 

Po tych czte­rech latach tego żału­ję, bo zro­bił się z nie­go psy­cho­pa­ta na czte­rech łapach, choć do mor­der­cy mu dale­ko. 🙂 Mimo upły­wu lat wciąż myśli, że zęby są prze­zna­czo­ne tyl­ko do jedze­nia, cho­ciaż w obro­nie wła­snej by ugryzł. No, w Syl­we­stra 2018 mie­li­śmy małe spię­cie z wil­czu­rem, poka­zał co potra­fi. Osta­tecz­nie to ja zosta­łam pokrzyw­dzo­na, i to nie aż tak bar­dzo, więc histo­ria zakoń­czy­ła się hap­py endem. Cho­ciaż myśla­łam sobie: Dla­cze­go zawsze mnie to spo­ty­ka?

 

No, ale do rze­czy, bo zaraz zacznę wam przy­ta­czać histo­rię moje­go życia, a wbrew pozo­rom jest bar­dzo kolo­ro­wa i wie­lo­krot­nie burz­li­wa. Czu­ję się jak taki sta­tek, któ­ry pły­nie dooko­ła świa­ta. Pod­da­ję się temu, co ma mi do zaofe­ro­wa­nia oce­an.

 

Dobra, dobra, Gocha… Ogar­nij się!

No, już się ogar­niam!

W paź­dzier­ni­ku byłam z kuzyn­ką na Joke­rze, musia­łam na nie­go pójść do kina, bo tak jak wcze­śniej wspo­mnia­łam fascy­nu­je mnie jego postać. Szcze­gól­nie to, w jaki spo­sób pod­cho­dzi do życia. I cho­ciaż jest to nega­tyw­na postać, po stro­nie zła, nie bra­ku­je w niej intry­gu­ją­cych cech, z któ­rych war­to korzy­stać. I wła­śnie dla­te­go chcia­łam poznać histo­rię same­go Joke­ra, któ­rą otrzy­ma­li­śmy dzię­ki DC i War­ner Bros.

 

Muszę się przy­znać, że osta­tecz­nie film mnie znu­dził. Na samym koń­cu otrzy­ma­łam wra­że­nia, któ­rych wła­ści­wie spo­dzie­wa­łam się otrzy­mać w fil­mie na samym począt­ku. Prze­cież Joker to psy­cho­pa­ta, któ­ry mor­du­je z zim­ną krwią, praw­da? Więc dla­cze­go daje się okła­dać? Dla­cze­go sce­na­rzy­sta daje nam taką daw­kę nud­nych scen? No prze­stań­cie… Chcia­łam tego praw­dzi­we­go Joke­ra!

 

I tutaj zaczę­łam myśleć o moim pisa­niu. Tak, tak, wła­śnie tak dzia­ła moja gło­wa. Kie­dy oglą­dam nud­na­wy film, to się po pro­stu wyłą­czam. I wiem, dosko­na­le wiem, że w fil­mie cho­dzi­ło o psy­chi­kę, o ten roz­wój boha­te­ra, skąd się wziął i w jaki spo­sób powstał. Cho­dzi­ło o jego uczło­wie­cze­nie, bo prze­cież nikt nie naro­dził się zły, praw­da? I pod tym wzglę­dem Joker został stwo­rzo­ny po mistrzow­sku. To, w jaki spo­sób uka­za­no jego postać, zazna­czo­no wady, poka­za­no zale­ty, pod­kre­ślo­no tło spo­łecz­ne: baj­ka.

Ale ja nie tego szu­ka­łam w tej opo­wie­ści, tego też nie przed­sta­wiam nad wyraz u sie­bie. Zawsze sta­ram się roz­wi­jać posta­cie, gdzieś tam w mojej gło­wie są przed­sta­wie­ni znacz­nie lepiej, niż w książ­ce, bo w prze­ci­wień­stwie do Joke­ra, któ­ry otrzy­mał ponad dwie godzi­ny fil­mu, nie umiem tyle poświę­cić swo­im posta­ciom, aby nie zanu­dzić czy­tel­ni­ka. Zawsze wpla­tam akcje, sta­ram się poka­zy­wać ich poprzez czy­ny, i cho­ciaż Joker też dzia­łał, to zabra­kło napię­cia. Zabra­kło tych emo­cji, któ­re spra­wi­ły­by, że patrzy­ła­bym w ekran z wypie­ka­mi na twa­rzy.

 

I to mnie znu­dzi­ło. Może byłam złym widzem? Cho­ciaż jak patrzę na film­web, to w rubry­ce gatun­ki czy­tam: dra­mat, kry­mi­nał, akcja. No to jed­nak klops…

 

Wynio­słam z tego lek­cję dla sie­bie. Wiem, że podą­żam dobrą dro­gą, cho­ciaż jesz­cze wie­le przede mną. Myślę, że z każ­dą książ­ką będzie coraz lepiej i lepiej. Ale zawsze, w każ­dej powie­ści jaką napi­szę, nawet jeśli był­by to romans: będzie akcja. Brak napię­cia, to brak zasko­cze­nia, w rezul­ta­cie praw­dzi­we znu­dze­nie. Ja zanu­dzi­łam się na Joke­rze, cho­ciaż uwiel­biam tę postać i liczę, że dru­ga część, o ile tako­wa powsta­nie, może mieć więk­szy poten­cjał.

Z takim poczu­ciem dzia­łam dalej. Chcę wam dać jesz­cze wię­cej roz­ryw­ki, pew­nych emo­cji, któ­rych nie doświad­czy­cie u kogoś inne­go. I nie prze­szka­dza mi, że w nie­któ­rych przy­pad­kach zani­ka­ją pew­ne zało­że­nia wzglę­dem posta­ci. Jako autor muszę nauczyć się ustę­po­wać, bo w pew­nym momen­cie kon­tro­lę nad powie­ścią przej­mu­ją boha­te­ro­wie. A oni już wie­dzą co robić, znam ich bar­dzo dobrze, więc mogę im zaufać.

 

No nic… Poma­ru­dzi­łam tro­chę, a teraz lecę dalej popi­sać.

Może uda się stwo­rzyć coś nowe­go?

Kto wie… Kto wie…

 

Do następ­ne­go!

Uwiel­biam akcję / Joker „2019”
Tagged on:                                         

3 thoughts on “Uwielbiam akcję / Joker „2019”

  • 16 listopada 2019 at 09:27
    Permalink

    Myślę, że dobrze sobie radzisz, jako pisar­ka. Pamię­taj, by nie two­rzyć maso­wych eks­po­zy­cji, scen-zapy­cha­czy, uży­waj obra­zo­wych opi­sów, co pobu­dza­ją wyobraź­nię (pod tym wzglę­dem uwiel­biam Tess Ger­rit­sen). Ale myślę, że ty to wiesz. 😀
    Cze­kam na “Klucz­ni­ka”.

    Reply
    • 16 listopada 2019 at 12:58
      Permalink

      No powiem Ci, że zamie­rza­łam się do powie­ści Tess, ale jakoś nie mogłam się zde­cy­do­wać. Bo wiesz, cza­sa­mi wycho­dzi tak, że książ­ki jest wszę­dzie peł­no ze wzglę­du na dobry mar­ke­ting, a potem chwy­tam do ręki i klops… książ­ka nie dla mnie. Ale dzię­ku­ję za zmo­ty­wo­wa­nie mnie do jej ksią­żek, bar­dzo chęt­nie zoba­czę te opi­sy. Może zno­wu cze­goś cie­ka­we­go się nauczę? Dobrych tek­stów nigdy za wie­le :).

      Co do resz­ty, to powiem Ci, że pora­dy są faj­ne i cen­ne, cho­ciaż z tymi zapy­cha­cza­mi, to też nie jest łatwe. Zna­leźć odpo­wied­ni balans, to cza­sa­mi nie lada wyzwa­nie. Nie­kie­dy takie sce­ny są potrzeb­ne, aby lepiej poznać boha­te­ra, bo jak tego nie zro­bisz znaj­dzie się ktoś z pochod­nią, co będzie krzy­czał, że posta­ci są sła­be i papie­ro­we :D. Ale wia­do­mo, każ­da sce­na ma posu­wać akcję do przo­du, więc zawsze musi zostać napi­sa­na z sen­sem, więc… To cięż­kie zada­nie :D!

      Bar­dzo dzię­ku­ję za doda­nie mi otu­chy i pora­dy. Są napraw­dę baaaar­dzo­oo dobre!

      Pozdra­wiam ser­decz­nie!
      Ps. Sama cze­kam na Klucz­ni­ka 😀 😀 :D. Dzi­siaj ode­bra­łam plik z dru­gą redak­cją, więc bitwę o Sza­de­go dalej pro­wa­dzę :).

      Reply
      • 17 listopada 2019 at 10:35
        Permalink

        Ja wiem, wiem, w koń­cu sama przy­mie­rzam się dopi­sa­nia. 😀 To praw­da, trze­ba umieć zna­leźć balans, a to nie łatwe. 😉
        Życzę powo­dze­nia w reda­go­wa­niu książ­ki! ❤

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *